Dwa lata bloga ”Z ogrodem na TY”. Plany i prezenty dla Czytelników.

Drugi rok życia bloga ”Z ogrodem na TY” mija jutro, czas na kilka słów podsumowań i refleksji blogowych. Swoją drogą, jak ten czas szybko biegnie… Pamiętam jak dziś, jak blog powstawał, następnie jak minął pierwszy rok… A tymczasem to już jego drugie urodziny.

Postanowiłem więc sięgnąć do refleksji, które towarzyszyły mi rok temu, przy podsumowaniu pierwszego roku blogowania. Zobaczyć czy coś się zmieniło, może na coś patrzę dziś już inaczej. Przy okazji zebrałem w całość kilka ciekawych wydarzeń, które ewidentnie miały miejsce dzięki blogowaniu. To dla mnie zawsze tzw. „wartość dodana”, która towarzyszy temu zajęciu.

Spójrz na to krótkie podsumowanie. Nie będzie ono na zasadzie „co się udało osiągnąć, a co nie” lub co gorsze, rozprawą na temat statystyk i liczb, które przez ten rok towarzyszyły blogowi. To nie miejsce i czas na takie informacje. W zamian za to, zebrałem kilka najważniejszych refleksji, które nasunęły mi się po drugim roku prowadzenia bloga. Trochę plusów, trochę minusów. Może dla kogoś, kto przymierza się do blogowania, lub jest na samym początku tej drogi, będą wskazówką na co ewentualnie zwrócić uwagę i na co wypada być przygotowanym.

Myślę, że te dwa lata blogowania to już wystarczająco długo, aby poczynić pewne obserwacje, a na pewne sprawy zdążyć wyrobić sobie określone zdanie.

Jutro, jak wspomniałem, mijają dwa lata od powstania bloga. Stało się to 13. lutego 2015 roku. Czy stało się dobrze, tego wciąż jeszcze ostatecznie nie wiem. W każdym razie, jak wystartował, tak leci do dnia dzisiejszego. I jak widzę, lądować jeszcze nie planuje. A wręcz przeciwnie.

.

A co oznacza prowadzenia bloga? Z dwuletniej perspektywy działalności?

.

Po pierwsze to ciężka praca. A nawet śmiem twierdzić, że bardzo ciężka. I to nie tylko praca nad pisaniem artykułów, ale także nad całą blogową otoczką, której niestety nie widać. To praca nad utrzymaniem technicznym bloga, rozwiązywaniem co raz to nowych problemów, wdrażaniem nowych rozwiązań, szaty graficznej itd. To także obróbka zdjęć, prowadzenie coraz większej korespondencji z Czytelnikami, dbanie o jakość i ciągłość zamieszczanych treści, czy chociażby prowadzenie kanałów social media, które blogowi towarzyszą od początku. To także ciągłe rozmyślanie, planowanie i reżyserowanie (w dobrym znaczeniu tego słowa) całego przedsięwzięcia.

Po drugie to czasochłonne zajęcie. Ale takie bardzo czasochłonne. Zabierające „z życia” po kilka godzin każdego dnia. Każdy powyższy element wymaga przemyślenia, wykonania, sprawdzenia, a na końcu wdrożenia. A potem jeszcze nieustannego doglądania. To wszystko wymaga czasu, czasu i jeszcze raz czasu. Tym więcej im poważniej do sprawy się podchodzi. I wbrew pozorom, to nie tworzenie treści blogowych jest największym czasowym wyzwaniem.

Po trzecie to kosztowne hobby. Może nie aż tak bardzo, ale jednak warto o tym pamiętać. Tym bardziej jeśli dba się o pewne szczegóły, wygląd, nazwę czy miejsce „przechowywania bloga”. Wszystko to kosztuje. Począwszy właśnie od nazwy bloga, poprzez jego „dom” czyli miejsce przechowywania, a na wyglądzie kończąc. Kosztuje też ewentualne wsparcie techniczne, które pomaga to wszystko okiełznać i zespolić w jedną całość. W moim przypadku wzbraniałem się przed tym długo, jednak wraz z kupnem nowego szablonu (ubranka dla bloga), nastał moment, w którym moja wiedza „informatyczna” okazała się niewystarczająca. Ogólnie jest raczej mierna, ale do pewnego momentu, dało się jeszcze na niej jako tako „pociągnąć”. Obecnie niestety wymaga już bieżącego wsparcia.

Po czwarte to doskonałe narzędzie do wzbudzania wyrzutów sumienia. Że marnuje się czas, że wyrzuca się w błoto jakieś tam pieniądze, że robi się coś kosztem innych ważniejszych spraw (np. realna praca czy Rodzina), że za bardzo „sprzedaje się siebie”. No właśnie to ostatnie jest szczególnie uciążliwe. Towarzyszy mi od samego początku pisania bloga. Cały czas toczę walkę z samym sobą, czy na pewno chcę to robić. Czy nie pokazuję „za dużo”, czy nie przekraczam jakiejś tam granicy prywatności. I mimo, że minęły już dwa lata, to uczucie cały czas mnie nie opuszcza.

Po piąte to narażanie się na opinię innych. Pół biedy jak pochlebną, ale niestety także na krytykę. I to bez względu co się zrobi, czy pokaże się czerwonego kwiatka, czy „obrazi się Prezydenta”. Zawsze znajdują się osoby, którym się to podoba, oraz takie, którym się to nie podoba. Na szczęście tych pierwszych, z reguły, jest więcej. Tak czy inaczej na krytykę trzeba się przygotować. A moja rada: specjalnie się nią nie przejmować. Chyba, że faktycznie, notorycznie „obraża się Prezydenta” lub wypisuje ewidentne bzdury, szkodzące komuś, czemuś lub stojące w wyraźnej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Wówczas nad krytyką wypada się głębiej zastanowić.

Po szóste to narażanie się na „pośmiewisko”. A przynajmniej delikatne uśmiechy. Co, prowadzisz bloga? A co to takiego? Co to jest? Po co ci to? Nie szkoda ci czasu? Nudzi ci się? Nie masz co robić? Itd. Jest tylko jedna rada. Nie tłumaczyć, nie przekonywać, najlepiej specjalnie nie dyskutować. Najczęściej ci co pytają i tak nie zrozumieją. A jak się mają z Ciebie śmiać, to będą się śmiali nawet, jak bloga nie będziesz prowadzić.

Po siódme to szansa na poznanie ciekawych ludzi. Których wokół „blogosfery” kręci się sporo. Także tej o tematyce ogrodniczej. Gdybym nie prowadził bloga nie poznałbym, a nawet nie wiedziałbym o wielu niesamowitych osobach, które nie tylko prowadzą wartościowe blogi, ale także na co dzień zajmują się niezwykle ciekawymi rzeczami. Osoby te, potocznie zwane pasjonatami, mają niezwykle dużo do pokazania, można się od nich uczuć, podpatrywać, a nawet przenosić coś do „swojego ogródka”.

Po ósme to odskocznia od codzienności. Czyli blog to trochę taki wirtualny świat. Coś jak gry komputerowe. Można się czasem w nim „zamknąć” i np. próbować przeczekać problemy świata realnego. Tworząc bloga trzeba się czasem, z konieczności, trochę odizolować i skupić na tym, co go dotyczy. A to idealny sposób i odskocznia od rzeczywistości.

Po dziewiąte to „sposób na życie”. Co prawda nie dla mnie, bo jeszcze chyba dużo czasu upłynie, aż korzyści z prowadzenia bloga, będą mogły konkurować z korzyściami z realnej działalności. Ale jest wiele blogów, które dają „chleb” swoim autorom. Jedni to krytykują, drudzy chwalą. W każdym razie blogi, profesjonalnie prowadzone i „poczytne”, to także źródło określonych dochodów. Warto więc przynajmniej o tym wiedzieć, decydując się blogowanie. Z tym, że uwaga. Nie traktowałbym tego w kategorii jakiegoś „szczęśliwego losu” czy wygranej na loterii. Bo to nie jest nic za darmo. Jak wspomniałem, prowadzenie bloga na odpowiednim poziomie, to bardzo ciężka praca, porównywalna nawet z jakąś pracą „na etacie”. Zatem skoro się tak ciężko pracuje, to te ewentualne korzyści, są tylko zwykłym wynagrodzeniem. Jak przy każdym innym zajęciu.

Po dziesiąte to „coś swojego”. W życiu robi się różne rzeczy. Jedni mają firmy, inni gdzieś pracują, kolejni nie robią nic. Jednak wszędzie kręci się wokół masa ludzi, od których w taki czy inny sposób jest się zależnym. To szef, to pracownik, to klient, to wykonawca, z każdym coś zawsze Cię łączy. Ten ma taki problem, tamten inny, ten to, tamten tamto. Z blogiem jest inaczej. Jeśli prowadzisz go samodzielnie (jednoosobowo), to jesteś tu sam sobie „sterem i okrętem”. Ty tu decydujesz, Ty tu pracujesz, Ty tu rządzisz, Ty tu sprzątasz, Ty tu bierzesz odpowiedzialność, Ty tu jesteś „swoją marką i twarzą przedsięwzięcia”. Bez nikogo „nad Tobą” czy „pod Tobą”. A to bardzo cenne doświadczenie.

.

I to tyle najważniejszych doznań po dwóch latach prowadzenia bloga. Kilka plusów, kilka minusów. W każdym razie jedno pewne: są one bardzo podobne, jak po pierwszym roku. Widać więc, że blogowanie i pewne sprawy mu towarzyszące, mają tendencję stałą. I nie zmieniają się wraz z upływem czasu. Czy to dobrze? To zależy, w którym punkcie.

.

„Wartość dodana” prowadzenia bloga.

.

Poza oczywistymi „blaskami i cieniami”, o których było powyżej, blogowanie niesie za sobą całkiem sporo innych wartości, które ciężko gdziekolwiek sklasyfikować. Są to rzeczy niewymierne, ale wartościowe, w bliżej nieokreślonym znaczeniu. Niemniej jednak, jeśli prowadzi się bloga w jakimś określonym temacie, robi się to z prawdziwą radością wynikającą wprost z zainteresowań, to te różne wydarzenia z tym związane, potrafią całkiem skutecznie dostarczyć sporo frajdy.

Dlatego myślę, że z okazji podsumowania drugiego roku blogowania, warto wyłonić te najważniejsze, które na przestrzeni roku się wydarzyły.

Zacznę od możliwości poznania osób, co już wyżej nadmieniłem. Jednak poznanie to jedno, a możliwość kontaktu, poznania ich ogrodów, historii, wymiany doświadczeń i opisanie tego na blogu, to zupełnie co innego. Tym bardziej, że są to osoby „unikatowe” w tym, co robią. Ich podejście do ogrodów, roślin i całego ogrodniczego życia, może wprawić w zdumienie. Dlatego jako szczególną wartość odpieram to, że blog otwiera „wiele drzwi” i daje możliwość „wstępu” za kulisy wielu ogrodów i do ogrodniczego życia wielu osób. Poniżej tylko kilka przykładów, ale dobrze pokazujących te wartości ( klikając w zdjęcie, możesz przejść do poszczególnych treści).

urodziny bloga zogrodemnaty2 urodziny bloga zogrodemnaty3 urodziny bloga zogrodemnaty4 urodziny bloga zogrodemnaty5 urodziny bloga zogrodemnaty6

.

Blogowanie otwiera również drzwi do wielu spotkań, imprez, a także ciekawych wydarzeń i wspólnych przedsięwzięć z osobami, firmami czy instytucjami. Wspomnę tylko o najważniejszych, które najmilej wspominam z minionego, blogowego roku.

Zacznę od Pana, którego ogrodnikom nie trzeba przedstawiać. Witold Czuksanow, to postać tak zasłużona dla polskiego ogrodnictwa, jak Adam Małysz dla skoków narciarskich. Autor tylu programów, poradników i książek ogrodniczych, że niejednego twórcę mogłyby to wprawić w zakłopotanie. Stąd też możliwość spotkania, rozmowy i wymiany doświadczeń, to wartość sama w sobie.

urodziny bloga zogrodemnaty7

Możliwość odwiedzenia „Ogrodów Kapias”, to kolejne wydarzenie warte wspomnienia.

urodziny bloga zogrodemnaty8

Jednak ogrody ogólnodostępne to jedno, a możliwość gościny w prywatnym ogrodzie Właścicieli, to zupełnie co innego.

urodziny bloga zogrodemnaty9 urodziny bloga zogrodemnaty10

A jeszcze co innego, to możliwość współpracy.

urodziny bloga zogrodemnaty11

Zaproszenie, uczestnictwo i wspólna zabawa w Minieuroland, królestwie kwiatów i miniatur światowych budowli, to kolejna zasługa tegorocznego blogowania.

urodziny bloga zogrodemnaty12 urodziny bloga zogrodemnaty13 urodziny bloga zogrodemnaty14 urodziny bloga zogrodemnaty15 urodziny bloga zogrodemnaty16

Zaproszenie na Eska Summer City i współprowadzenie ogrodniczej imprezy również.

urodziny bloga zogrodemnaty17 urodziny bloga zogrodemnaty18 urodziny bloga zogrodemnaty19 urodziny bloga zogrodemnaty20

Udział w spotkaniu dla profesjonalistów organizowanym przez Firmę, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Zresztą jako Czytelnik bloga wiesz, że bardzo mi bliską, której sprzętu, na bieżąco używam.

urodziny bloga zogrodemnaty21 urodziny bloga zogrodemnaty22 urodziny bloga zogrodemnaty23

Blogowanie to także możliwość dzielenia się swoją pracą. A szczególnie ciekawostkami, które z niej wynikają. Jak wiesz, moja praca to tereny publiczne, ale również liczne ogrody. Stąd też bardzo cenię sobie to, że mam możliwość wyłuskać z tego to, co najcenniejsze, nietypowe i niecodziennie spotykane. Jak na przykład takie piękne ogrody i taki profesjonalny sprzęt.

urodziny bloga zogrodemnaty24 urodziny bloga zogrodemnaty25

.

Plany na kolejny rok blogowania.

.

Dwa lata intensywnej pracy, które są już za mną, to całkiem dużo, aby oswoić się już z tą sytuacją. A jednocześnie wyrobić sobie pogląd na tyle, aby wiedzieć, w którą stronę podążać.

Dlatego rozpoczynając rok kolejny, mam już dość jasno ugruntowane plany i zamierzenia. Blog oczywiście będzie cały się rozwijał, cały czas pogłębiał i prezentował tajniki ciekawego ogrodnictwa. Podobnie jak dotychczas, będę unikał „szablonowych” treści i oczywistych ogrodniczych „oczywistości” w stylu np. co robimy w ogrodzie w lutym? Albo jak posiać marchewkę? Po pierwsze, że są to treści, od których internet aż kipi, a po drugie uważam, że jako Czytelnik bloga ogrodniczego, nie tego oczekujesz.

Dlatego w dalszym ciągu będę się starał pokazywać ciekawostki, nietypowe ogrody, rośliny, nieszablonowych ludzi, miejsca, niełatwą sztukę prac ogrodniczych, zakładania i utrzymania ogrodów w praktycznym wydaniu, czy sprzętu w różnej postaci. Jednym słowem wszystko to, co w jakikolwiek sposób może wzbogacić Twoje ogrodnicze życie.

.

Przed blogiem rysują się także różne ciekawe formy współpracy, co zawsze staram się robić z korzyścią dla Czytelników. Myślę więc, że nie zabraknie ciekawych konkursów, nagród, ale także innych form, które mogą wnieść ożywienie i sporo wspomnianych korzyści dla Czytelników. Jak zapewne wiesz, od pewnego czasu, w blogowych staraniach wspiera mnie m.in. Rolmarket, największy, najpopularniejszy, ogrodniczy sklep internetowy. Zresztą z roku na rok zdobywający wyróżnienia, właśnie w zakresie jakości i obsługi klienta. Myślę, że współpraca będzie kontynuowana i coraz ciekawiej przekładała się na Czytelników bloga.

Najbliższy czas, to dla mnie i dla bloga, czas bardzo intensywnej pracy. Nastawionej na rozwój i wdrażanie nowych rozwiązań. Przede wszystkim, jak wiesz, dobiegają prace nad Podręcznikiem „Jak przejść z ogrodem na TY”.

 

Z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że będzie to niezwykle wartościowe opracowanie, zapełniające ewidentną lukę informacyjną, w zakresie zebranej i uporządkowanej wiedzy, która jest potrzebna od momentu poszukiwania działki, przez jej zakup, następnie budowę domu, samodzielny projekt ogrodu, aż po jego własnoręczne wykonanie.

Zresztą wszelkie szczegóły znajdziesz w tym miejscu, a ja nadmienię tylko, że wciąż trwa jeszcze promocyjna przedsprzedaż.

urodziny bloga zogrodemnaty26

Dodam też, że dla kupujących podręcznik rysują się też całkiem fajne perspektywy, w formie fajnych bonusów, które będą dołączone do podręcznika. Szczegóły zdradzę jednak dopiero w momencie premiery, tj. 15.04.2017 roku. Tym niemniej warto teraz zamówić, jako że ilość bonusów będzie ograniczona.

.

Rozwój bloga to także jeszcze jeden element. Trwają prace nad uruchomieniem sklepu, który będzie jego nierozłączną częścią. Będzie tam można nabyć, różne unikatowe treści, m.in. z zakresu wybranych zagadnień, z wspomnianego powyżej podręcznika. Czyli jednym słowem wybrane przez mnie różne części, które uważam za najistotniejsze, najważniejsze w całym opracowaniu. A jednocześnie takie, których wcielenie w życie, może dać Ci najwięcej korzyści. Zatem jeśli zakup całego podręcznika, to dla Ciebie materiał za duży, w sklepie będziesz mógł nabyć tylko to, co w danym momencie Cię interesuje. Oczywiście również w niższej cenie.

Docelowo w sklepie dostępne będą również inne produkty m.in. różne „gadżety” sygnowane nazwą bloga „Z ogrodem na TY”. Ponadto szereg innych ciekawych drobiazgów ogrodniczych, niedostępnych raczej w ogólnodostępnej ofercie sklepów.

Zatem jak widzisz, blog „Z ogrodem na TY” ani tym bardziej ja, ani na moment nie zwalniamy tempa. Wręcz przeciwnie, za kulisami, trwają intensywne prace, nad poprawą jego jakości oraz wdrożeniem ciekawej oferty dla Czytelników. Jestem więc przekonany, że ten rok przyniesie wiele ciekawych rozwiązań i korzyści.

.

Dodatkowy bonus dla Czytelników bloga.

.

W tym tygodniu, w przeciwieństwie do każdego niedzielnego wpisu, nie planuję konkursu. Ale nie znaczy to, że nie mam dla Ciebie przygotowanej niespodzianki. Bo mam, a jest ona następująca:

W związku z opisaną powyżej promocyjną przedsprzedażą, która wciąż trwa, 3 pierwsze osoby, które teraz zamówią podręcznik (w sposób opisany tutaj, w końcówce wpisu) otrzyma go CAŁKOWICIE ZA DARMO.

.

Ponadto spośród osób, które poniżej w komentarzu, do dnia 18.02.2017r. włącznie, wyrażą swoją opinię na temat bloga, ewentualnie wspomnianych planów na kolejny rok, wybiorę kolejne 3, które również otrzymają Podręcznik „Jak przejść z ogrodem na TY”.

Kryterium będzie najcelniejsza opinia. I wcale nie chodzi tylko o najbardziej pochlebne opinie „wychwalające” bloga, ale najbardziej rzeczowe. Co jest dobre, a co złe? Co zmienić, co poprawić? O czym pisać, czego unikać? Jeśli trzeba, wyrażające także krytykę na temat bloga.

Myślę więc, że to ciekawa propozycja.

.

Zwycięzców w obu kategoriach podam w dniu 19.02.2017r., ogłaszając w zakładce „WYNIKI KONKURSÓW”. Natomiast sam podręcznik będzie nadany po 15. kwietnia, po premierze i oficjalnym wydaniu.

.

A na absolutne zakończenie, wielkie dzięki dla Ciebie. Za wspólne dwa lata. To dla Ciebie i dzięki Tobie ten blog żyje. Mam nadzieję, że czerpiesz z niego korzyści i przynosi Ci miłą rozrywkę. Ze swej strony będę się starał, aby tak było nadal !

16 komentarzy

  • Po pierwsze – gratulacje! Dwa lata prowadzenia bloga, który czyta się z prawdziwą ciekawością, to na pewno olbrzymi sukces i wielka radość. Zgadzam się chyba ze wszystkimi punktami z części „Co oznacza prowadzenie bloga”. Sporo przy tym pracy – tej widocznej i tej niewidocznej, ale równie ważnej. Sporo czasu potrzeba, aby nie tylko być odtwórcą, ale też twórcą. Na tym blogu podoba mi się najbardziej to, że słychać Twój głos. Twój punkt widzenia, Twoje patrzenie na ogród. Inni na pewno też to widzą i dlatego tak chętnie z Tobą współpracują. To pozwala ufać, że podręcznik, który stworzyłeś, będzie samą praktyką. Choć nie mam w planach budowy domu, zamówiłam już sobie egzemplarz. Chciałabym przydomowy ogród przearanżować, a chętnie podpatrzę, na co w tym temacie zwracają uwagę fachowcy. Jeszcze raz gratulacje i oby tak dalej!

    • Cieszę się, że tak to jest postrzegane…. faktycznie staram się „przemawiać” swoimi słowami i dobrze, że jest to widoczne.
      A co do podręcznika… to wiem, że Ci się przyda.
      Wielkie dzięki!

  • Podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam. I po stokroć gratuluję wytrwałości i pracowitości…
    Serdecznie pozdrawiam.

  • Nie znam takiego drugiego blogera! Podziwiam Cię za systematyczność, zaangażowanie, a także zdecydowanie męskie podejście do sprawy. Ty pomagasz, uczysz, bawisz, obdarowujesz prezentami swoich Czytelników. Każdy Twój post jest wartościowy i perfekcyjny i „dopięty na ostatni guzik”. Piszesz zrozumiale i ciekawie, że większość z Nas czyta go z zapartym tchem, przynajmniej ja. 😉 Ty zawsze chętnie pomożesz i odpowiesz na każdą wiadomość, za co serdecznie dziękuję. Co nie powiem o innych blogerach!!! Dlatego to sama przyjemność z Tobą współpracować, rozmawiać i pisać. Wiesz, miałam zaszczyt Cię poznać osobiście na targach „Gardenia” i muszę Ci powiedzieć, że jestem do tej pory pod wielkim wrażeniem, Twojej wiedzy i profesjonalizmu. Tomku, mimo tylu obowiązków jakie masz, to jeszcze jesteś administratorem Naszej wspólnej grupy „Ogród – aranżacje, pomysły, inspiracje”. Serdecznie dziękuję w imieniu swoim i całej Grupy. Życzę z całego serca samych sukcesów i wielu takich rocznic.

    Pozdrawiam Iwona.

    • Oooo… ale dużo dobrych słów… Dzięki za każde 🙂
      A co Naszego spotkania… to i tak ja czuję się bardziej zaszczycony. Jesteś super ogrodniczką, przemiłą osobą i dlatego lubię z Tobą rozmawiać i współpracować…
      Dzięki!

  • Witaj Tomaszu. Oczywiście pierwsze moje słowa to od serca płynące gratulacje z okazji 2 rocznicy powstania Twojego bloga. Podziwiam za wytrwałość, za pasję. Dziękuję za to, że inspirujesz, że zachęcasz do działania. Pozdrawiam tradycyjnie 🙂

  • Jedyny rzeczowy blog! Z męskim podejściem do sprawy jak wspomniała powyżej Iwona.
    Jestem stałym czytelnikiem i takim zostanę. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów.

  • Jest moc, jest siła, jest wiara … przecudny blog, skarbnica wiedzy, potęga słowa, uczucie, które do mnie przemawia i fascynuje naturą. Radość, przyjaźń, bratnia dusza, kompetencja a przede wszystkim scalanie ludzi kochających to wszystko co nas otacza i bez czego nie można żyć. Jest cudnie kiedy poznajemy takich przyjaciół nie pijąc z nimi kawy a są tak blisko … dzięki za już i proszę o jeszcze <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *