LIPIEC w ogrodzie, czyli lipiec w obiektywie naszych prac.

Nie wiem czy to tylko u mnie, ale czas mija strasznie szybko. Najbardziej widać to po wpłatach na ZUS i innych zobowiązaniach. Dopiero były czerwcowe, a już za mną także lipcowe. To sygnał, że lipiec się skończył, a więc można zrobić szybkie podsumowanie.

Z drugiej strony zastanawiam się nad tymi wpisami podsumowującymi poszczególnie miesiące. Czy one wnoszą coś do sprawy? W moim zamyśle był to wyznacznik tego co dzieje się w branży utrzymania zieleni w poszczególnym miesiącu, a więc teoretycznie, co w poszczególnym miesiącu wykonuje się w ogrodzie.

Jednak nie do końca tak jest bo wiele spraw robię nieco wbrew sobie tzn. pod „naciskiem”. Ludzie mają nieraz swoje zdanie i chcą nie chcąc wypada się do niego dostosować. A po drugie wiele moich prac, to zadania niekoniecznie w ogrodach, ale na innych terenach zielonych. Więc mogą Cię nie dotyczyć, a tym samym nie za bardzo interesować. Ale są za to ciekawe, pokazujące pielęgnację zieleni w skali większej niż granica ogrodów, więc jednak nie zaszkodzi spojrzeć.

Tak czy inaczej rozważę jeszcze kolejne podsumowania. Chyba, że doradzisz coś w komentarzu.

Wracając do lipca. Kolejny pracowity miesiąc. Mnóstwo wydarzeń, ciekawych miejsc, spora różnorodność prac. I to właśnie przemawia za tym podsumowaniem. Poza tym jest okazja przypomnieć co ważniejsze lipcowe wpisy.

Jednak zobacz sam jak to wszystko wyglądało.

Na początek ogrody i inne ciekawe miejsca, w których realizowaliśmy prace. Zadań było wiele, wybrałem te najciekawsze. Zacznijmy od wycinek, które ciągną się już od trzech miesięcy. Jak może pamiętasz z podsumowania czerwca, jest w mojej okolicy „plaga” i masowe schnięcie świerków. Podobno dotyczy to całego województwa opolskiego, ale i dolnośląskiego. Jak dalej nie wiem. U nas w każdym razie co drugi świerk jest w stanie agonalnym co skutkuje właśnie ich wycinkami. Ci o mocniejszych nerwach próbują jeszcze z tym walczyć, inni przezornie wycinają drzewa ledwie zajęte aby ewentualnie uchronić inne, które mają w ogrodzie. Tak czy inaczej zgłoszeń jest dużo. Wiem także z Urzędu Miasta, że wniosków o wycinkę napływają ogromne ilości. Urząd takie zezwolenia wydaje, a my tniemy. Raz do dołu, raz z powietrza.

LIPIECzogrodenaty2 LIPIECzogrodenaty3 LIPIECzogrodenaty4 LIPIECzogrodenaty5 LIPIECzogrodenaty6

Przy okazji tego tematu spójrz na opis metody ścinki drzewa, któremu poświęcony był osobny wpis: Ścięcie drzewa. Metoda dół – góra i góra – dół.

Rzecz następna, bardzo oczywista i popularna w lipcu to koszenie. Co prawda trawa w końcu nieco wyhamowała, ale mimo wszystko pracy jest sporo. Więc kosimy. Od trawników firmowych poczynają

LIPIECzogrodenaty7

Przy okazji realizując inne pilne sprawy jak w tym przypadku: przycięcie żywopłotu i wyplewienie rabaty, którą zresztą nie tak dawno zakładaliśmy.

LIPIECzogrodenaty8

Jeśli przegapiłeś ten wpis, spójrz: Jak wykonać rabatę w jeden dzień? Czyli specjalna praca i specjalne środki.

LIPIECzogrodenaty9

Skoro trawniki firmowe to nie może także zabraknąć trawników prywatnych czyli w ogrodach przydomowych. Oczywiście także z przycinką i formowaniem krzewów. Skoro się już przyjedzie to wypada zrobić „wszystko”.

LIPIECzogrodenaty10 LIPIECzogrodenaty11 LIPIECzogrodenaty12

Koszenie trawników to w lipcu czynność na tyle popularna, że realizowaliśmy ją praktycznie w każdym ogrodzie. Także w tym, gdzie niedawno zakładaliśmy trawnik. Jeśli tego nie widziałeś to koniecznie spójrz, może się przydać: Założenie trawnika czyli sianie trawy. Krok po kroku, zrób to sam.

LIPIECzogrodenaty13 LIPIECzogrodenaty14

Jeśli cały czas jesteśmy przy koszeniu to nie może też zabraknąć koszenia terenów specjalnych tzn. boisk. Jednak tam obowiązują inne zasady. Po pierwsze, nie wypada niczego zepsuć jeśli nie ma się ochoty być na pierwszej stronie lokalnej gazety. Po drugie boisko, szczególnie nowe, to oczko w głowie wszystkich lokalnych działaczy. Tym bardziej nie wypada zepsuć. Więc trzeba się wyjątkowo postarać, a przy tym posiadać odpowiedni sprzęt: z ostrymi nożami i taki, który wszystko ładnie pozbiera. No więc kosiliśmy.

LIPIECzogrodenaty15

Murawa wyszła niczym na Stadionie Narodowym więc tym bardziej było się z czego cieszyć.

LIPIECzogrodenaty16

Lipiec to także czas ogólnych porządków. U jednych spowodowany tym, że mają urlop, po dłuższej nieobecności przybywają do domu i fala niezadowolenia zalewa ich oczy, głowy i serce. Do tego niemoc bo sprawy wymknęły się spod kontroli i chwast opanował wszystko. Więc, jak w tym przypadku, należało się z tym zmierzyć i ręcznie wszystko wyplewić. Nie powiem, że było łatwo, ale ostatecznie udało się.

LIPIECzogrodenaty17 LIPIECzogrodenaty18 LIPIECzogrodenaty19 LIPIECzogrodenaty20 LIPIECzogrodenaty21 LIPIECzogrodenaty22 LIPIECzogrodenaty23 LIPIECzogrodenaty24 LIPIECzogrodenaty25

Lipiec to także obowiązkowa wizyta w prokuraturze. Na szczęście nie w roli podejrzanego czy oskarżonego, ale ze zwykłą wizytą roboczą. Zresztą jak w każdym miesiącu ponieważ mam ten teren w stałej obsłudze. Wiec w lipcu była okazja wszystko uporządkować, wykosić, wyplewić, poprzycinać. Swoją drogą spójrz na ten piękny zabytkowy ogród.

LIPIECzogrodenaty26 LIPIECzogrodenaty27 LIPIECzogrodenaty28 LIPIECzogrodenaty29

Było też trochę nasadzeń. Miałem okazję odwiedzić pewne zakłady chemiczne, które w ramach rekultywacji terenów, wymarzyły sobie nowe drzewa. Może nie one same, ale pod lekkim naciskiem urzędników, którzy nawet „opracowali” pewną koncepcję. Nie będę z nią dyskutował, ale było hasło wykonać, więc wykonaliśmy.

LIPIECzogrodenaty30 LIPIECzogrodenaty31 LIPIECzogrodenaty32

A w terenach parkowych, podobnie jak wcześniej, cały czas ogrom pracy. Trawa niby rośnie wolniej, ale jakoś tego niestety nie widać. Ledwie skoszona, a już za plecami ponownie „długa”. Dlatego, w dalszym ciągu, prace realizujemy w systemie ciągłym, przechodząc tylko naprzemiennie z jednych obszarów na inne. I tak dzień za dniem, przez cały pełny miesiąc. Tak duże powierzchnie to nie lada wyzwanie, ale przy pełnej mobilizacji, z użyciem „ciężkiego sprzętu”, da się to opanować.

LIPIECzogrodenaty33 LIPIECzogrodenaty34 LIPIECzogrodenaty35 LIPIECzogrodenaty36 LIPIECzogrodenaty37 LIPIECzogrodenaty38 LIPIECzogrodenaty39 LIPIECzogrodenaty40

Zmieniamy tylko krajobrazy, które z cała pewnością godne są polecenia. Jeśli masz okazję bywać w parkach, a tego nie robisz, powinieneś to jak najszybciej nadrobić.

A przy okazji. Widziałeś wpis: Odpoczynek w parku po polsku. Tu możesz przeżyć wszystko? Jeśli nie to proponuję nadrobić, w ramach lekkiego relaksu.

I na zakończenie ważnych dla mnie wydarzeń lipcowych: Lato Kwiatów w Otmuchowie. Ogólnie mówiąc nie wdaję się komentarze takich imprez, ale skoro dzieje się to 5 kilometrów od mojego domu, to jednak wypada. Więc byłem, widziałem, było kolorowo, dużo roślin i nie tylko. Jeśli chciałbyś o tym przeczytać to oczywiście jest taka możliwość: Lato Kwiatów 2015 w Otmuchowie. Kto był ten wie, kto nie ten ma czego żałować.

LATO_KWIATOWzogrodemnaty45 LATO_KWIATOWzogrodemnaty51 LATO_KWIATOWzogrodemnaty68 LATO_KWIATOWzogrodemnaty73 LATO_KWIATOWzogrodemnaty92

I tym krótkim sprawozdaniem, z czystym sumieniem, mogę zakończyć miesiąc lipiec. Kolejny okres pełen pracy i różnych asortymentów, ale ciekawy i kolorowy. A przede wszystkim ciepły, a momentami nawet gorący. Liczyłem w nim na lekkie spowolnienie, co jednak się nie udało. Może sierpień będzie spokojniejszy i uda się złapać nieco oddechu.

Jednak sezon prac w branży zagospodarowania i utrzymania zieleni, w dalszym ciągu jest w pełni i ani na moment nie możemy tracić czujności. Już teraz zapraszam więc na kolejny artykuł z tej serii: SIERPIEŃ w obiektywie naszych prac, który już za miesiąc 🙂

Chociaż jak pisałem we wstępie poważnie się nad tym zastanawiam. Jeśli chcesz pomóc rozwiązać ten dylemat, zrób to w komentarzu. A jeśli nie lubisz pisać, ale chcesz pokazać, że sprawozdanie z pielęgnacji zieleni to fajna sprawa, daj mi znać prostym „Like”. To mi wystarczy.

Na zakończenie, jeśli czujesz niedosyt informacji, polecam także:
LUTY w obiektywie naszych prac.
MARZEC w obiektywie naszych prac.
KWIECIEŃ w obiektywie naszych prac.
MAJ w obiektywie naszych prac.
CZERWIEC w obiektywie naszych prac.

6 komentarzy

  • To prawda. Dużo się dzieje. Ale to dobrze…
    A sierpień niestety zaczął się upalnie. Zobaczymy dalej…
    Pozdrawiam Was serdecznie.

  • Fajny wpis 🙂 Kontynuuj je przez cały rok,a później zobaczysz, czy formułę uznasz za wyczerpaną czy potraktujesz jako otwartą. Po roku będziesz miał gotowy roczny „pamiętnik” prac, na dodatek zupełnie inny od tych, które zwykle są na portalach ogrodniczych. Ja chętnie poczytam o pracach w przestrzeni publicznej, chociaż bezpośrednio nie mam z tą tematyką do czynienia
    Heh, Prokuratura wygląda ciekawie i mieści się w pięknym budynku 🙂 Swoją drogą mnie nie dziwi, że zawodowo bywa się w takim miejscu nie tylko przyciąć krzewy i drzewa 😉 W pewnych branżach bywa, że trzeba regularnie bywać i zeznawać, a w branży geodezyjnej czy okołobudowlanej nie jest to rzadkością z tego co obserwuję. Donosami łatwo jest uprzykrzyć życie konkurencji.

    • Dziękuję za jak zawsze dobre słowo 🙂
      Z boku może się to wydawać „takie nic”, ale jednak prowadząc bloga jest to bardzo potrzebne i motywujące do dalszej pracy.
      Przede wszystkim pozwala uwierzyć, że jednak Ktoś to czyta. A tym samym, że nie piszę się „w powietrze”.
      Co do branży geodezyjnej to fakt często ociera się o wymiar sprawiedliwości, najczęściej sądy. Przede wszystkim przez notoryczne konflikty z granicami, współwłasnościami itd. Na szczęście stosunkowo szczęśliwie mnie to omija… 😉
      Jednak zieleń obsługuję „w mojej prokuraturze” od kilku lat i jakoś szczęśliwie również bez kłopotu 🙂
      Pozdrawiam serdecznie.

      • Oby jak najdłużej Cie to omijało, a najlepiej wcale nie dotyczyło 🙂
        Ja znam również przypadki konfliktów i konkurencji między samymi geodetami. To jest dopiero hard core. Nawet kolega miał taką akcję z innym geodetą. Udowadniali sobie racje przed sądem. Z tego co wiem, to nie pierwszy raz i nie oni jedni. Mam wrażenie, że jeden z geodetów uprzejmie donosi hobbistycznie, dla czystej satysfakcji, jeśli czasem ktoś przyzna mu rację.
        W wykonawstwie bywa, że klient chce zaoszczędzić na rozliczeniu i zaczyna doszukiwać się usterek, niedociągnięć i zamiast płacić idzie w kierunku konfliktu i rozstrzygnięcia sądowego. Nie wiem jak jest w Twojej branży, ale w branży budowlanej często spotyka się takie sytuacje. A przynajmniej ja rozmawiając na co dzień z architektami i kierownikami budów słyszę masę takich historii, że włos się na głowie jeży.

        P.S. w powietrze to ty raczej nie piszesz, bo blog się świetnie rozkręca 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *