Malowanie kwiatami. Ja również sobie tego nie wyobrażałem.

Są takie wydarzenia, które powodują przyśpieszenie akcji serca i wzrost tętna do granic „przyzwoitości”. Właśnie takim było moje spotkanie z Anidą.

Oczywiście przed spotkaniem wiedziałem czym się zajmuje i nawet przez moment byłem skłonny postawić między nami znak równości. Dlatego, że zarówno Ona, jak i ja, zajmujemy się kompleksowym utrzymaniem miejskich, zielonych terenów publicznych. Ona w Międzyzdrojach, a ja w Nysie.

Jednak ten znak równości prysnął jak bańka jak tylko wjechałem do Międzyzdrojów. Już wcześniej wisiał na włosku bo same zdjęcia prac Anidy, które oglądałem, budziły „moje obawy”. No, ale istniał jeszcze cień nadziei, że na żywo „nie będzie tak ładnie”.

Niestety, było jeszcze ładniej… I właśnie o tym dziś w kilku zdaniach.

Ale zacznijmy od początku… Skoro są wakacje i gwiazdy jeżdżą do Międzyzdrojów, postanowiłem wybrać się i ja. Co prawda nie w charakterze gwiazdy, ale na spotkanie z Anidą. „Zgadaliśmy się” kilka dni wcześniej i byliśmy umówieni na to spotkanie. Wiedzieliśmy, że zajmujemy się podobną działalnością więc będzie o czym pogadać… Więc z entuzjazmem, ciekawością, radością, ale i obawą wybrałem się na spotkanie….

Wjechałem do Międzyzdrojów.

Ponieważ byłem tam drugi raz w życiu, nie obyło się bez lekkiego błądzenia zanim udało się zaparkować. Tym bardziej, że sezon w pełni i o miejsce było ciężko jak kiedyś o mięso, kiedy było jeszcze na kartki. Ale udało się. Jednak podczas błądzenia, z konieczności, przejeżdżałem różnymi ulicami i zanim jeszcze wysiadłem z samochodu, zdążyłem już zobaczyć część prac Anidy. Zresztą nie było o to specjalnie trudno bo ozdobione są nimi całe Międzyzdroje, prawie każda ulica, skwer czy plac w centrum miasta. Nie muszę chyba dodawać, że byłem pod dużym wrażeniem i z tego wszystkiego prawie zapomniałem wykupić biletu parkingowego…

Spotkanie.

Chwila emocjonująca. Lekka niewiadoma i trema. Jednak już po sekundzie okazała się niepotrzebna. Anida to przesympatyczna osoba, ciepła, bezpośrednia, miła, a przy tym konkretna i rzeczowa. Zatem ma wszystkie cechy, które lubię.

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty2

To spowodowało, że już od pierwszego zdania miło się rozmawiało, właściwie tak, jakbyśmy spotkali się nie pierwszy, ale kolejny raz. Albo jakbyśmy widywali się codziennie przy pracy, razem sadzili kwiaty czy kosili trawniki. Być może to zasługa tego, że zajmujemy się podobnymi rzeczami, ale jedno jest pewne: rozumieliśmy się doskonale.

Spacer.

Ponieważ nie przyjechałem do Międzyzdrojów tylko po to aby „pogadać”, ruszyliśmy więc na spacer po ogrodzie. I tu uważaj! To nie pomyłka. Międzyzdroje to jak jeden wielki ogród. Anida zna tu każdy zielony zakątek, który utrzymuje, a wiele z nich wyszło bezpośrednio spod Jej ręki, jest wynikiem Jej pomysłu i pracy. Zna każdą roślinę i każda roślina zna Ją. Dosłownie. Zresztą nie tylko każda roślina, ale chyba każdy mieszkaniec Międzyzdrojów, a już z pewnością każdy pracownik kawiarni, sklepu, straganu, a nawet wydawało się, że każdy turysta. To niesamowite, ale prawdziwe. To dowód na to jaką jest osobą, jak jest otwarta na otoczenie i jak jest lubiana i szanowana. Zanim więc zdążyliśmy zrobić kilkanaście kroków stało się dla mnie jasne, że mam do czynienia nie „ze zwyczajną Panią architekt i ogrodnik”, ale nie zwyczajną, a nawet wyjątkową Panią architekt i ogrodnik.

W tym miejscu dygresja. Specjalnie na cześć Anidy. Pamiętasz wpis: ARCHITEKT KRAJOBRAZU i OGRODNIK – podobieństwa i różnice? Anida jest jego typowym zaprzeczeniem. To żywy dowód na to, że te dwa zawody mogą występować pod „jedną osobą”. Ale od razu dodam, że musi to być taka właśnie wyjątkowa osoba jak Anida.

Wracając do spaceru. Poza przyjemną rozmową, obeszliśmy wszystko, a przynajmniej większość miejsc, które Anida utrzymuje kontynuując dobrą tradycję Międzyzdrojów oraz miejsc, które są Jej indywidualnym dziełem. I Jej Zespołu. To ważne, jak sam podkreśla. To wszystko co oglądałem, te pięknie utrzymane tereny, to dzieło ludzi, którzy z Nią pracują. To równie wspaniali ludzie jak Ona sama, których wyjątkowo szanuje. I mimo, że Ona, w tej chwili, jest „mózgiem”, „sercem” i „wodzem” całego przedsięwzięcia, bez Nich nie byłoby to możliwe.

Spacer rozpoczął się w Parku Chopina, w którym się spotkaliśmy. Przeszliśmy przez wszystkie najważniejsze miejsca w Międzyzdrojach, w tym tereny przy słynnej promenadzie z „odciskami dłoni”, tereny przy molo, plac Neptuna i inne, których nie potrafię dokładnie zdefiniować. Zresztą nie nazwy są najważniejsze, ale to co jest tam wyczarowane. Dosłownie.

Z góry przepraszam za nie najwyższą jakość zdjęć, ale po pierwsze towarzyszył mi nie najwłaściwszy aparat, a po drugie było samo południe i wyjątkowo mocne nasłonecznienie. Jednak najważniejsze powinieneś zobaczyć. Zwróć uwagę na pięknie prowadzone rośliny, artystyczne cięcie krzewów, wyjątkowo artystyczne kompozycje kwiatowe, wyjątkowo umiejętnie dobrane gatunki i kolory. Trochę gorzej mają się tylko „otwarte trawniki”, ale to wina ostatnich upałów. Ruszamy…

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty3 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty4 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty5 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty6 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty7 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty8 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty9 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty10 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty11 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty12 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty13 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty14 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty15 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty16 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty17 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty18 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty19 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty20 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty21 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty22

Motyl…

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty23 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty24 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty25

Biedronka…

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty26 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty27 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty28 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty29 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty30

Paw Tolek…

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty31 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty32 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty33 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty34 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty35 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty36 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty37 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty38 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty39 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty40 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty41 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty42 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty43 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty44 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty45 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty46 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty47 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty48 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty49 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty50 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty51 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty52 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty53 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty54 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty55 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty56 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty57 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty58 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty59 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty60 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty61

Ból głowy i chwila zapomnienia.

Nie wiem jak Ty, ale ja po tym spacerze miałem wir kolorów, gęsią skórkę na plecach i ciśnienie chyba 200/100. Przez to wszystko prawie zapomniałem, że ja także zajmuję się zielenią. Jednym słowem byłem w dużym szoku, z tego wszystkiego zapomniałem wszystkie nazwy roślin i ledwo byłem w stanie odróżnić różę od sosny. Na szczęście w tym całym kolorowym szaleństwie zobaczyłem dobrze znane mi elementy, które na co dzień towarzyszą mojej pracy. Czyli worki ze śmieciami, które również zbieramy w naszych parkach, a także poczciwą taczkę, która uświadomiła mi, że to nie magia tylko jednak „Ktoś” tą zieleń obsługuje.

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty62 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty63

Anida i „dzień codzienny”.

Nasze spotkanie w Międzyzdrojach to tylko dla mnie była „wakacyjna przygoda” i lekki, wakacyjny wtorek. Dla Anidy i Jej Zespołu był to normalny, bardzo pracowity dzień. Tym bardziej byłem zadowolony, że wykroiła dla mnie 3! godziny. Nie zmienia to faktu, że cały Zespół ciężko pracował i musiał wykonać wszystkie bieżące prace, w tym szczególnie podlewanie. A podlewanie tych tysięcy roślin, w tylu miejscach, to nie jest podlewanie ogródka „za domem”. To wielogodzinna praca, kilkunastu osób. W pełnym słońcu, wśród „mniej i bardziej” zadowolonych turystów.
I tak właśnie wygląda Ich „dzień codzienny”. W ostatnich upałach to wielogodzinne podlewanie. A normalnie sadzenie, plewienie, pielęgnacja, nawożenie, przycinanie, koszenie itd. Jednym słowem „zwykłe” prace ogrodowe, tylko w skali makro.

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty64 MIEDZYZDROJEzogrodemnaty65

„Mózgiem”, „sercem” i „wodzem” tych prac jest jedna osoba – Anida. Ponadto jest jeszcze projektantką co już szczególnie budzi moje wielkie uznanie. Jak to można zaplanować? Jedna osoba, na taką skalę?

A okazuje się to bardzo proste. Wystarczy od dziecka interesować się malarstwem, roślinami, kwiatami. Wystarczy malować, łączyć elementy, w rysunki motyli wplatać kwiaty, rysować przyrodę. Wystarczy kochać kwiaty, poświęcać im cały swój czas, eksperymentować, mówić do nich. I to właściwie tyle. Ta powstają same projekty. Potem wystarczy jeszcze tylko wszystko powyliczać, zaplanować, dobrać gatunki, rozplanować nasadzenia. Następnie wynieść to w teren, skoordynować pracę ludzi, wcześniej ich dobrać i wyszkolić. Trzeba jeszcze tylko poradzić sobie z kaprysami pogody, złośliwością i głupotą ludzi, wandalizmem i kilkoma mniejszymi i większymi problemami. I sukces gotowy. Nie mówiłem, że to proste?

Kawa.

Po spacerze, przyszedł czas na zasłużoną kawę. Ponieważ półtora godziny, wcale nie wolnym krokiem, w regularnym upale, wykończyłoby każdego. A do tego te zawroty głowy po tym wszystkim…
W każdym razie kawa należała się Anidzie i mnie. Wybór padł na sympatyczną restaurację tuż przy molo. To, że Anidę znali tam dobrze to mnie już nie zdziwiło, że wszystkie panie powitały Ją uśmiechem i miłym słowem również. Po półtorej godziny spaceru wiedziałem już, że jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w Międzyzdrojach. Plusem tego wszystkiego było to, że dostałem kawę w dużym kubku.
Samo posiedzenie przy kawie przedłużyło się o kolejne półtora godziny. I gdyby nie moje 620 kilometrów do domu, pewnie trwałoby jeszcze dłużej. Rozmowa, jak całe spotkanie, była bardzo miła, a do tego niezwykle pożyteczna. Wreszcie przyszedł czas na wymianę doświadczeń. Anidy pracę widziałem na własne oczy, o swojej musiałem opowiedzieć. Doszliśmy do wniosku, że mimo iż robimy nieco inne asortymenty prac, to jednak oboje zajmujemy się utrzymaniem publicznych terenów zielonych. A to duża odpowiedzialność, duża satysfakcja, ale i duże problemy, które podobnie wyglądają w Międzyzdrojach, jak i u mnie w Nysie.

Wyjazd.

Niestety jest tak, że wszystko co dobre szybko się kończy. I tak było również z tym spotkaniem. Co prawda kawa przedłużała się o kolejne minuty, potem był jeszcze „mały soczek”, kolejny mini spacer, kwadrans pożegnań, za chwilę kolejne spotkanie niby przypadkiem, ale ostatecznie trzeba było wyjechać. Nie było to całkiem łatwe bo opuszczać takie miejsce, ogólnie morze i klimat wakacyjny jest jakoś niesmacznie. Ale nie było specjalnie innego rozwiązania, a odległość do domu jakoś dziwnie mnie przygnębiała. Trzeba było więc wsiąść do samochodu i wyjechać z głową pełną myśli o tym co się wydarzyło.

Refleksja w podróży.

Cała podróż do domu czyli całe 620 kilometrów minęło mi na rozmyślaniu o spotkaniu. Nawet radio mi specjalnie nie przeszkadzało. To co zobaczyłem na długo pozostanie w mojej głowie. Przede wszystkim pozostanie w niej sama Anida.
To osoba wyjątkowa. Międzyzdroje to ogród, który maluje kwiatami. Mimo, że to „przenośnia” to jednak nie tak daleka. To co stworzyła jest rzadko spotykane w ogrodach przydomowych, nie wspominając już o takich otwartych, dużych, publicznych terenach. Nie ma ani grama przesady w powiedzeniu, że gdyby nie Anida, Międzyzdroje, w tej chwili, nie wyglądałyby tak pięknie. Nie pomogłaby nawet aleja gwiazd, molo i wszystkie luksusowe hotele razem wzięte. To dzięki Jej pasji, włożonej pracy, wiedzy, a przede wszystkim ogromnemu zaangażowaniu i poświęceniu możliwe jest osiągnięcie tak trwałego efektu. Pomijając samą sztukę projektową, rozplanowanie i wykonanie tych wszystkich nasadzeń, osobną historią jest bieżące utrzymanie. A to wykonane jest w sposób absolutnie mistrzowski. Wszystko jest perfekcyjnie przystrzyżone, przycięte, rabaty są idealnie wyplewione, kwiaty „oczyszczone”, obrzeża idealnie odcięte. Żadne źdźbło nie ma prawa wychylać się z trawnika w stronę rabaty.
Wracając do znaku równości pomiędzy naszymi pracami, mogę postawić go najwyżej jeśli chodzi o same tereny, którymi się zajmujemy i ogólne ich utrzymanie. Natomiast wiedzą, zaangażowaniem i pracę jaką Anida wykonuje przy roślinach i kształtowaniu przestrzeni, bije mnie na głowę. Zresztą nie mam specjalnie powodów do wstydu bo nie tylko mnie, ale większość architektów krajobrazu czy ogrodników opiekujących się podobnymi terenami. I to chyba nie tylko w naszym kraju.

Moja wizyta u Anidy, mimo że teoretycznie powinna mnie przygnębić, przyprawić o ból głowy albo odebrać chęci do pracy, to jednak nastroiła mnie pozytywnie. Przede wszystkim ze względu na Jej optymistyczne, rzeczowe, życiowe i życzliwe podejście do życia i ludzi. To rzadko się zdarza, więc patrzenie na osobę, dla której praca jest przyjemnością, a przyjemność pracą, jest przyjemne i motywujące.

Aby nie być posądzonym o złą wolę, pomówienia czy umniejszanie ewentualnych zasług innych osób, muszę dodać jeszcze rzecz następującą. To co opisuję, to co teraz widziałem w Międzyzdrojach, to jak utrzymane są tereny, jak prowadzone są rośliny to efekt pracy Zespołu Anidy. Mnogość kwiatów, kompozycji, które stworzyła, ale i terenów, które utrzymuje kontynuując dobrą tradycję dbania o publiczną zieleń w Międzyzdrojach. Warto to podkreślić, że artykuł mówi o tym co widać tu i teraz. A widać to jak Anida i Jej Zespół pracują własnymi rękami. Muszę jednak zaznaczyć, wyprzedzając być może jakieś głosy niezadowolenia, że opisując Anidę nie mam na myśli tego, że „wybudowała” Międzyzdroje albo posadziła tam każde drzewo, krzew czy źdźbło trawy. Nie  rozstrzygam też tego, czy ten krzew wsadziła Ona czy być może ktoś inny, Kowalski, Nowak czy pani Krysia w wolnej chwili, przed laty. Piszę o tym co widzę w tej chwili, co utrzymuje i co sama tworzy. To ważne bo podobnie jest w moim przypadku. Sam obsługuję Parki Miejskie z pięknym starym drzewostanem, trawnikami, alejkami, ciekami wodnymi itd. Dbam o to i pielęgnuję. Ale nie znaczy to, że ja to wszystko stworzyłem od podstaw. Podobnie jest u Anidy. Coś przejęła i o to dba, coś zmienia, coś tworzy od podstaw, wykorzystując swoją niebywałą pasję i wiedzę. Ale jedno jet pewne. Wszytko idealnie spina w jedną całość co wygląda pięknie i może być dumą dla miasta, jego mieszkańców i władz.

Zresztą spójrz na Jej stronę: Międzyzdroje. Ogrody z pasją – projekt i realizacja. Tam, oprócz tego jak ogród Międzyzdroje wygląda w chwili obecnej, zobaczysz jak powstawał, jak dzięki pracy Anidy budowały się kolejne elementy i jak zmienia się przez cały rok.

MIEDZYZDROJEzogrodemnaty66

Warto się też tym dzielić, a takie unikalne wartości propagować. Dlatego powstał ten artykuł. Ja zrobiłem już to, co mogłem. Teraz kolej na Ciebie:
– uważasz to za wartościowe – udostępnij.
– podobało Ci się, chcesz okazać to Anidzie – polub.
– nasunęła Ci się jakaś myśl, chcesz osobiście pogratulować – skomentuj.

Myślę, że warto.

9 komentarzy

  • Tomku byłam tam niedawno! I tak jak ty podziwiałam te wszystkie piękne malowane klomby, rabaty oraz skwery. To najpiękniej ukwiecone miasto w Polsce. Wielkie gratulacje dla Pani, która bez wątpienia ma poczucie estetyki, wyczucie przestrzenne, ogromną wiedzę o wszelkich roślinach. Pozdrawiam Tomku i dziękuję, za piękną relację.

  • Coś pięknego! Mam na myśli Międzyzdroje w kwiatach i Twój opis. Czytam go i czuję się jakbym była z Tobą 🙂 Masz dar!

    • Bardzo dziękuję. Cieszę się, że teksty są na tyle wyraźne, że potrafią przedstawić klimat opisywanego miejsca. Właśnie o to mi chodzi…. 🙂

  • ARCHITEKT KRAJOBRAZU i OGRODNIK – podobieństwa i różnice?
    Tak, pamiętam Twój wpis i pomyślałam, że masz rację, lecz nie w odniesieniu do mojej osoby ;).
    Nie myślałam wówczas, że tak szybko się spotkamy i ja swoją pracą dam dowód tego, że może być inaczej :).
    Dziękuję po raz kolejny i chyba nie raz, będę dziękować za nasze spotkanie. Pasja, która nas łączy, otwarte umysły, zrozumienie i doświadczenie w naszej pracy to wszystko daje możliwość pięknego dialogu i wymiany doświadczeń między dwojgiem ludzi, którzy „dźwigają” dużą odpowiedzialność za tyle żywych organizmów jakimi są rośliny, a każda z nich ma swoje upodobania.

    • Witaj Anido 🙂
      W momencie pisania artykułu Architekt krajobrazu i ogrodnik… nawet przez myśl mi nie przeszło, że poznam kogoś takiego jak Ty. Co prawda zaznaczałem, że zdarzają się osoby, które mogą łączyć te dwa zawody, ale… No właśnie: ale dopiero Ty pokazałaś to w praktyce.
      A samo potkanie no cóż… tak jak piałem. Super, rzeczowo, ciekawie, tak jakbyśmy spotykali się już kolejny raz 🙂 I to ja dziękuję za pokazanie tego wszystkiego 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

  • Witaj Tomku.
    „Nie wiem jak Ty, ale ja po tym spacerze miałem wir kolorów, gęsią skórkę na plecach i ciśnienie chyba 200/100.”
    Wir kolorów, który opisałeś mam w głowie ciągle i jestem z nimi „oswojona” ;).
    Ciśnienie, chyba w normie ;), lecz to byłą wielka radość, móc spotkać Ciebie, osobę, która odebrała nasz świat ogrodów, takim jakim on jest i do tego poczucie podczas rozmowy jakbyśmy już się znali – niesamowite :D.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Odnoszę wrażenie, że twórca tego blogu nie jest obiektywny .Pani Anida opowiedziała mu to co chciała pomijając drobne szczegóły. Nie ważne wykształcenie ale nie można wprowadzać w błąd pisząc ,że bohaterka jest projektantką ogrodów ,ogrodnikiem i architektem ,nie ma Pan prawa pisać ,że wszystko jest tylko jej zasługą w 90% to praca tylko i wyłącznie ekipy z którą ma szczęście pracować .Na marginesie Promenada to nie całe miasto Międzyzdroje .

    • Pani Wiktorio, muszę w kilku zdaniach odnieść się do Pani słów.

      Po pierwsze to nie jest Gazeta Wyborcza czy Polityka, ale blog, na którym ja wyrażam swoje poglądy i opinie. Tu nie ma być obiektywnie, to miejsce do wyrażania swojego zdania. A zdanie swoje oparłem w głównej mierze na tym co widziałem, a nie usłyszałem.

      Po drugie, być może przeczytała Pani zbyt nieuważnie, ale w kilku miejscach mowa jest o tym, że to tworzy Zespół Ludzi, których również widziałem. Oto cytaty z wpisu:

      „….. obeszliśmy wszystko, a przynajmniej większość miejsc, które Anida utrzymuje kontynuując dobrą tradycję Międzyzdrojów oraz miejsc, które są Jej indywidualnym dziełem. I Jej Zespołu. To ważne, jak sam podkreśla. To wszystko co oglądałem, te pięknie utrzymane tereny, to dzieło ludzi, którzy z Nią pracują.”

      „Aby nie być posądzonym o złą wolę, pomówienia czy umniejszanie ewentualnych zasług innych osób, muszę dodać jeszcze rzecz następującą. To co opisuję, to co teraz widziałem w Międzyzdrojach, to jak utrzymane są tereny, jak prowadzone są rośliny to efekt pracy Zespołu Anidy. Mnogość kwiatów, kompozycji, które stworzyła, ale i terenów, które utrzymuje kontynuując dobrą tradycję dbania o publiczną zieleń w Międzyzdrojach. Warto to podkreślić, że artykuł mówi o tym co widać tu i teraz. A widać to jak Anida i Jej Zespół pracują własnymi rękami. Muszę jednak zaznaczyć, wyprzedzając być może jakieś głosy niezadowolenia, że opisując Anidę nie mam na myśli tego, że „wybudowała” Międzyzdroje albo posadziła tam każde drzewo, krzew czy źdźbło trawy. Nie rozstrzygam też tego, czy ten krzew wsadziła Ona czy być może ktoś inny, Kowalski, Nowak czy pani Krysia w wolnej chwili, przed laty. Piszę o tym co widzę w tej chwili, co utrzymuje i co sama tworzy. To ważne bo podobnie jest w moim przypadku. Sam obsługuję Parki Miejskie z pięknym starym drzewostanem, trawnikami, alejkami, ciekami wodnymi itd. Dbam o to i pielęgnuję. Ale nie znaczy to, że ja to wszystko stworzyłem od podstaw. Podobnie jest u Anidy. Coś przejęła i o to dba, coś zmienia, coś tworzy od podstaw, wykorzystując swoją niebywałą pasję i wiedzę. Ale jedno jet pewne. Wszytko idealnie spina w jedną całość co wygląda pięknie i może być dumą dla miasta, jego mieszkańców i władz.”

      Po trzecie nie jest to blog sensacyjny, publicystyczny czy śledczy, który ma dochodzić genezy każdej sytuacji od zarania dziejów. I podobnie w tym wpisie. Nie piszę o historii, nie umniejszam nikomu zasług, nie twierdzę, że Bohaterka wpisu wybudowała Międzyzdroje czy posadziła każdą roślinę. Jest to wyraźnie napisane, że kontynuuje coś i coś sama tworzy. I w tym znaczeniu jest dla mnie projektantką. Bo nawet sensownie posadzić pięć kwiatów to trzeba mieć zmysł, czyli być projektantem. I nie chodzi o dyplomy czy fakultety bo to może robić młynarz, piekarz lub lekarz. Jeśli ma ten dar to jest projektantem. Nie wspomnę już nawet o bieżącym utrzymaniu i kształtowaniu tego co już rośnie bo utrzymanie tego to też sztuka kształtowania przestrzeni, a więc projektowania.

      Po czwarte, jestem w kontakcie z Panem, który zapoczątkował to co teraz tam jest. I ponownie aby Pani nie powiedziała, że to nie obiektywnie. Nie sprawdzam tego, co ten Pan mi powiedział, co mi przysłał, co wskazuje na to, że kilka lat wstecz coś wykonywał. Ale czy to znów znaczy, że wcześniej w Międzyzdrojach nic nie rosło? A może w 1980, ktoś coś wsadził i też uważa się za ojca sukcesu i pierwowzór wszystkiego na wieki?
      Jeszcze raz zaznaczam, że to mnie nie interesuje bo to nie jest blog śledczy, ale ogrodniczy. O tematach, które są bliskie temu czym ja się zajmuję. O tym co widzę.
      Na marginesie, zastanawiam się nad wpisem w powyższej sprawie.

      Po piąte i najważniejsze. Wpis dotyczy przede wszystkim tego co jest teraz w Międzyzdrojach, jak są pięknie utrzymane w zakresie zieleni, co jest perłą na skalę Kraju. I nie tylko. I nie ważne czy to robi Pani Anida, Mariola czy Kazik albo ktokolwiek inny. Ważne jak jest teraz w roku 2015 i może to być dumą dla mieszkańców i władz. Tylko ludzie mało inteligentni tego nie rozumieją.

      A po szóste: Panią Anidę widziałem bezpośrednio przy pracy i rozmawiałem z nią trzy godziny. I proszę mi wierzyć, że jako zajmujący się tą samą branżą, potrafię ocenić czy ktoś zna się na tej robocie czy nie. Czy wie o czym mówi czy nie. Czy blefuje czy nadrabia miną. Czy jest fachowcem czy próbuje się na fachowca kreować. Z całym szacunkiem dla wielu ogrodników, których spotykałem czy pseudo projektantów zwących się architektami krajobrazu, bije ich na głowę. Ma tak ogromną wiedzę techniczną, ogrodniczą, którą powtarzam potrafię zweryfikować. Robi to własnymi rękami, czuje to co robi, w pocie czoła kształtuje to co ja widziałem. Dla mnie jest wybitną projektantką przestrzeni. Nie siedzi za biurkiem czy monitorem wydając bzdurne komendy. Ale własną pracą i sercem kształtuje tą przestrzeń. Co doceniają chyba tysiące jak nie miliony ludzi.

      Mam nadzieję, że poprawiłem nieco Pani samopoczucie, jeśli nie proszę o informację. Chętnie podzielę się kolejnymi myślami.

      Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *