Spokój grabarza. Czyli co łączy grabarza z ogrodnikiem?

Są miejsca, które potrafią człowieka całkowicie wyciszyć. Na moment dać zapomnieć o całym świecie. Pierwsze to cmentarz, drugie ogród. Może jeszcze OIOM w szpitalu, ale to miejsce mało sympatyczne. Zostawmy.

Znasz piosenkę Spokój grabarza Elektrycznych Gitar? Z wyjątkowo wymownym tekstem:

Spokój grabarza
Wszystko będzie dobrze…

Wspomnienie życia dowód osobisty
Dwadzieścia cztery godziny
Wszystko będzie dobrze…

Następny proszę…

Nie? To koniecznie przesłuchaj: Spokój grabarza. Polecam. A przy okazji: widziałeś kiedyś zdenerwowanego grabarza? Bo ja nie. I to właśnie, moim zdaniem, jest cecha wspólna z ogrodnikiem. Spokój. No, a przy okazji jeszcze to, że obaj grzebią w ziemi…

Co prawda pierwszy kończąc czyjeś życie, a drugi rozpoczynając. Bo czy ogrodnik nie daje życia tylu wspaniałym roślinom? Daje.
Jednak to co mi najbardziej imponuje, to jest spokój grabarza. I ogrodnika. I mimo wszystko wolę mieć kontakt z tym drugim.
Myślę też, że właśnie ten spokój przekłada się na to, że Ogrodnicy to fajne chłopaki. I dziewczyny. I warto iść z nimi na kawę.

Poza tym sama praca w ogrodzie to czynność, która wycisza. Tu nic nie pomogą emocje, pośpiech albo nerwy. Wręcz przeciwnie, mogą tylko przeszkodzić. Praca w ogrodzie da Ci także inne korzyści, które przełożą się na Twój wewnętrzny spokój.

Przede wszystkim wysiłek fizyczny, a jak człowiek zmęczony to z natury spokojniejszy. Udowodniono to już nawet naukowo. Podobno w USA. Czy gdzieś. Po drugie używasz mózgu bo musisz przecież wszystko rozplanować, zaplanować, a w efekcie samodzielnie wykonać. A jak mózg jest używany, dotleniony, to też zaczyna inaczej funkcjonować. Z reguły poprawnie. Po trzecie osiągniesz satysfakcję i poznasz swoje możliwości. A także słabości. A jak to się stanie to również będziesz spokojniejszy, może przysiądziesz nieco na tyłku i zdasz sobie sprawę na co Cię stać, a właściwie, że masz wszystko co do szczęścia potrzebne.

Tak więc masz dwie możliwości: albo wyciszyć się albo nie wyciszyć. Jeśli wyciszyć to proponuję w ogrodzie. Zdecydowanie przyjemniej niż w obecności grabarza. Poza tym wyjdzie na zdrowie, szczególnie za życia.

Zdjęcie tytułowe: www.karpaty.travel.pl fot. I. Jóźwik

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *