Więc ostatecznie mam pisać czy czytać? Zdecydowanie pisać, ale dla książek Tomka Tomczyka warto zrobić wyjątek.

Ci którzy mnie znają doskonale wiedzą, że czytanie nie przychodzi mi z łatwością. Nie żebym miał z tym trudności, ale zdecydowanie słowo pisane nie wzbudza mojego entuzjazmu. Właściwie jak najdalej jestem w stanie sięgnąć pamięcią to dochodzę do wniosku, że chyba było tak zawsze.

Co prawda w dawnych czasach mojej nauki, kiedy czytanie było główną możliwością przyswajania wiedzy byłem właściwie do tego zmuszony, za to teraz, pozostawiam tą formę tylko na wyjątkowe okazje.
Można więc uznać, że książki Tomka Tomczyka to okazja wyjątkowa, co zauważyli również moi domownicy, widząc mnie z nimi w ręce.

Ale zacznijmy od początku.

Odkąd zaczęło się moje blogowanie, zacząłem również co nieco orientować się w tym temacie i powoli, bardzo powoli poznawać to zagadnienie. Właściwie to cały czas jestem jeszcze nowicjuszem i niewiele wiem, ale przynajmniej o pewnych rzeczach już słyszałem. Chcąc również nieco szlifować swój „warsztat pisarski”, zaglądam „tu i tam” starając się wyciągać wnioski i przyswajać cenne informacje. I tak właśnie natrafiłem na trop Tomka Tomczyka, popularnego Kominka, a konkretnie na Jego książki „BLOG Pisz Kreuj Zarabiaj” oraz „Bloger”. Ponieważ zawsze działam spontanicznie, a w przypadku mojego blogowania spontanicznie do kwadratu to wystarczyło mi przeczytanie krótkiej wzmianki na ich temat, a już wędrowały kurierem w moim kierunku.

Tomek Tomczyk – kto to jest i dlaczego zdecydowałem się na jego książki?

Nie czuję się specjalnie w kompetencji aby tworzyć w tym miejscu referat z Jego biografią, zresztą jak się okazuje jest to postać na tyle znana i popularna, że chyba jest to zbyteczne. Ci co wiedzą to dobrze, wszystkich pozostałych zachęcam do poszukania informacji na Jego temat „po sieci”, co nie będzie zbyt trudne.

Aby tylko zaakcentować tą postać posłużę się zapisami z książek: „Tomek Tomczyk – od 2005r. w ścisłej czołówce najpopularniejszych i najbardziej wpływowych blogerów w Polsce …”, „Każdego miesiąca jego strony notują ponad milion odsłon i tysiące komentarzy czytelników. Współuczestniczył przy kreowaniu i realizowaniu kampanii reklamowych dla kilkudziesięciu największych światowych marek …”, „Nie wie co to stres i brak wolnego czasu …”. A ponadto nazywany jest królem polskich blogerów, jest chodzącą legendą, autorem „kultowych” blogów, m.in. bloga jasonhunt.pl. I to były główne powody, dla których zdecydowałem się na Jego książki. Ale to co najważniejsze, jak się później okazało, było dopiero przede mną.

A co takiego jest w tych książkach?

BLOGzogrodemnaty2

Można w skrócie powiedzieć tak: o ile w szkole podstawowej lekturą obowiązkową jest „Plastusiowy pamiętnik”, tak dla każdego kto próbuje zostać blogerem, lekturami podstawowymi powinny być książki Tomka Tomczyka: „Blog Pisz Kreuj Zarabiaj” oraz „Bloger”. Nie wiem czy były jeszcze inne, ale się dowiem, a jeśli były to awansem również zaliczyłbym je do zestawu obowiązkowego.

To prawdziwe encyklopedie wiedzy dla każdego kandydata na blogera, kandydata na kandydata na blogera, jak i myślę również dla wielu zwących się już blogerami przez duże „B”. To taki leksykon wiedzy od A do Z i od Z do A gdzie poruszone jest chyba wszystko co można w tym temacie poruszyć, a nawet i więcej. Do tego ten styl, lekkość i nazywanie rzeczy po imieniu. Ponadto duża dawka emocji, wzlotów i upadków, które każdemu blogującemu prędzej czy później się przytrafią.

Wyczerpująco moim zdaniem, książkę „BLOG Pisz Kreuj Zarabiaj” jak i samego Tomka Tomczyka zreferował na swoim blogu Michał Szafrański. Nie próbuję się nawet silić aby dodać coś więcej bo jak pisałem nie czuję się w kompetencji, a po drugie i tak niczego lepszego chyba nie wymyślę.
Spójrzcie na ten opis: jakoszczedzacpieniadze.pl/recenzja-ksiazki-blog-kominka.

Wróćmy jednak do mojego przechodzenia przez te książki.

Jak tylko przybył kurier z wspomnianą przesyłką stało się oczywiste, że tego dnia nic ważniejszego się nie wydarzy. Po rozpakowaniu pierwsza ocena: BLOG Pisz Kreuj Zarabiaj ma grubą i sztywną okładkę, a Bloger cieńką i wątłą. Odruchowo zatem sięgnąłem po tą pierwszą i rozpocząłem. Zanim się zorientowałem znalazłem się na 167 stronie. Wówczas przyszła mi do głowy myśl aby zajrzeć do tej drugiej książki czyli Blogera. I tak zrobiłem. Efekt był taki, że ostatecznie przeczytałem Blogera ponieważ wydała mi się właściwsza w mojej obecnej sytuacji (dla początkujących), a później dokończyłem BLOG Pisz Kreuj Zarabiaj. Niezależnie jednak w jakiej kolejności, ale jestem po lekturach.

I co się dowiedziałem?

Książki te to jak powiedziałem encyklopedie od A do Z. Czytając je, a będąc początkującym w blogowaniu, miałem możliwość zrozumieć pewne mechanizmy, powypełniać pewne „dziury” w swojej głowie. To tak jakbym przed ich lekturą znał tylko połowę liter alfabetu, wyrywkowo co którąś, a po lekturze poznał resztę i powypełniał dziury. To powoduje, że mam pełen obraz, znam wszystkie litery i mogę zacząć formułować wyrazy i zdania. Innymi słowy to duży krok do przodu.

Ale nie było też tak, że dowiedziałem się wszystkiego. Do części rzeczy doszedłem podświadomie wcześniej i te książki tylko utwierdziły mnie w tym, że jestem, jak dotychczas, na w miarę właściwej drodze. To bardzo ważne ponieważ rozpoczynając pisanie bloga nie za bardzo wiadomo czego można się spodziewać, co z tego wyniknie, to jak skok na głęboką wodę ze średnią umiejętnością pływania. Książki pozwoliły mi zebrać myśli, podbudować „swoje morale” i zmobilizować się do dalszej pracy. Jednocześnie utwierdziłem się w przekonaniu, że moje myślenie o blogu jako „o własnym dziecku”, o które trzeba dbać i pielęgnować każdego dnia, jest jak najbardziej właściwe.

Dlaczego ten artykuł?

Nie jest tak, że chcę na blogu przedstawiać wszystkie swoje osobiste sprawy, a już szczególnie chwalić się, że przeczytałem książkę. Jestem pewny, że wielu i wiele z Was robi to na co dzień i nie pisze z tego powodu blogów, ani nie chwali się w pracy.
Nie jest też tak, że zamieszczam ten wpis bo przeczytałem książkę „modną w środowisku”, którą wypada przeczytać i pochwalić się na blogu. Na wielu blogach widziałem właśnie takie wpisy, ale absolutnie nie chcę oceniać dlaczego o tym napisano. Każdy ma swoje osobiste powody.

Ja zamieściłem ten wpis głównie z jednego podstawowego powodu. Na stronie 327 Blogera jest następujący zapis: „Jak chcesz, żebyśmy się poznali, masz ułatwione zadanie, bo wystarczy, że wrzucisz u siebie kilka słów o mojej książce. To przecież oczywiste, że je przeczytam, nawet nie będę udawał, że nie interesują mnie opinie czytelników. Pewnie nie zostaniemy od razu przyjaciółmi na całe życie, ale przynajmniej stworzymy ku temu podstawy.”

Postanowiłem skorzystać z tej propozycji ponieważ miło jest mieć szansę przedstawić się „najlepszemu”. To tak jakby Prezydent zaproponował Ci – napisz do mnie, poznamy się. Nie skorzystałbyś? Co prawda to już drugie moje „przedstawienie” bo pierwsze zrobiłem pisząc osobiście maila do Autora. A dlaczego nie? Jest adres to napisałem.

Wracając jeszcze do powodów tego wpisu to opisany powyżej nie jest jedyny. Główny, ale nie jedyny. Drugi powód to chęć pokazania Wam, jako Czytelnikom tego bloga, czegoś wartościowego. Oczywiście książki są dedykowane przede wszystkim blogującym, ale nie tylko. Myślę, że szereg spraw, metod podejścia do tego co robicie, zaangażowania, sposobu myślenia jaki warto wypracować itd. można zastosować w każdej dziedzinie życia i tego co robimy. To bardzo ważne aby mieć „wysokie mniemanie” na swój temat i uważać się za fachowca w tym co robimy, iść swoim założonym planem i nie zatrzymywać się tylko dlatego, że jakiś przypadkowy krytykant, stanie nam na drodze. Nie można się przejmować, trzeba „przejść po nim” i iść dalej swoją drogą.

I tego właśnie Wam i sobie życzę. Jeśli będziecie mieli możliwość sięgnąć po te książki to szczerze polecam, a skoro ja, niedzielny czytelnik polecam, to uwierzcie, że warto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *