Dlaczego nie wszyscy powinni posiadać ogród?

Nie dla psa kiełbasa, nie dla dziada ogród. Dlatego byłoby dobrze aby się nad tym zastanowić, zanim stanie się jego posiadaczem.

Nie dalej jak wczoraj miałem „przyjemność” prowadzić prace w pewnym ogrodzie. Aby było śmieszniej dodam, że konkretnie w sąsiednim ogrodzie do ogrodu, którego właścicielka nas „zamówiła”. Zamieszałem? No więc to tak jakbyś zamówił usługę, która ma być wykonana nie u Ciebie, ale u Twojego sąsiada.

Już wyjaśniam o co chodziło.

Aby to ogarnąć i połapać się w tym „ale o co chodzi” sam potrzebowałem dłuższej chwili zastanowienia i kilku głębszych oddechów. A w skrócie było to tak:

Jest rok, mniej więcej 1980, czy coś koło tego i na pustynnym do tej pory terenie, zaczyna powstawać osiedle domów jednorodzinnych. Czasy są jakie są i nie patrzy się na to, gdzie działka, jaka duża, jak ukształtowana, zlokalizowana, zorientowana, ważne, że jest. A, że wszystkie były małe to już inna historia.
Ale jest na tym terenie, jedna perła. Działka, na której już wtedy rosną okazałe drzewa. Konkretnie dęby. Oczywiście perła nie dla wszystkich, bo dla większości ówczesnych inwestorów, to teren „skażony”. Ale nie dla naszej bohaterki, a mojej obecnej zleceniodawczyni.

Tak oto staje się właścicielką tej porośniętej działki. Idąc dalej w czasie, osiedle się zabudowało, a że działki małe to sąsiad sąsiadowi, przez okno, ma możliwość zaglądać do talerza. Minęło kilkadziesiąt lat i obraz osiedla jest następujący: mydło i powidło, każdy „wuj na swój strój”. Oczywiście wszystko porosło i nawet drzewa wsadzone trzydzieści lat temu, dziś są już duże. A te, na działce naszej bohaterki są już super duże.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że działki są tak małe, że te okazałe dęby na działce naszej bohaterki, swoją koroną przysłaniają jeszcze co najmniej połowy działek sąsiednich. A nawet zachodzą nad sąsiednie budynki. O działce bohaterki nie wspominam bo wygląda jak las, do tego nie specjalnie zadbany.

Kończąc wprowadzenie dochodzimy do sedna. Jest spór. Spór o dęby, które przeszkadzają wszystkim oprócz głównej bohaterki. Która jasno twierdzi: nie po to wybierałam taką działkę z drzewami aby je teraz wycinać.
Jest ewidentny konflikt interesów. Bohaterce dęby nie przeszkadzają, swojej działki nie sprząta, liście zalegają wszędzie, łącznie z dachem i rynnami jej budynku. Ale sąsiadom, a najbardziej jednemu, przeszkadza to bardzo ponieważ usiłuje mieć zadbaną działkę, wypieczony trawnik, rynny bez liści i żołędzi, więc walczy o usunięcie dębów. Spór jest w sądzie od dłuższego czasu.

I teraz najlepsze.

Moja zleceniodawczyni twierdzi: mnie to nie przeszkadza, ja swojej działki nie muszę sprzątać. Ale jak wam (sąsiadom) przeszkadza, to proszę bardzo wynajmę firmę i posprzątam waszą działkę. A w sądzie nie omieszkam dodać, że dbam o wasz teren. Oczywiście sąsiedzi rozmawiają z sobą korespondencyjnie, listami poleconymi, za pomocą których zostaje m.in. wyznaczony termin naszej wczorajszej wizyty. No więc jesteśmy i sprzątamy. Grabimy, zbieramy liście, czyścimy rynny. Każdy ruch jest przez obie strony fotografowany, bo każdy zbiera dowody. W sprawie. Działka sąsiada zostaje wypieszczona do tego stopnia, że nawet wyzbieraliśmy zalegające tu i tam żołędzie.

Czy da się ich pogodzić?

Oczywiście, że nie bo nie potrafi zrobić tego nawet sąd, który zmaga się ze sprawą od roku 2011. Może teraz za nowych rządów coś się zmieni, chociaż nie byłbym dużym optymistą. W każdym razie konflikt jest ewidentny. Jednemu przeszkadza, a drugiemu nie. Sprawę potęguje fakt, że działki są tak małe, a stojące przy granicy ogromne drzewa, nachodzą na działki sąsiednie. I nie ma możliwości wyciąć gałęzi przechodzących, a zresztą i tak nic by to nie dało. Liście i tak spadną bo drzewa są duże i wysokie.

Sąsiedzi „walczący” atakowali pismami już wszystkie możliwe instytucje. Każda rozkłada ręce, tym bardziej, że główna zainteresowana ani myśli z kimkolwiek negocjować.

Dlaczego nie wszyscy powinni posiadać ogród?

Bo jak widać na powyższym przykładzie są jednostki aspołeczne, które nie potrafią w zgodzie funkcjonować. Co gorsze w tym sporze właściwie nie wiadomo kto jest ten zły. Czy kobieta, która drzewa ma i nie chce ściąć, czy sąsiedzi, którzy na nią naciskają.

Bo z jednej strony ta kobieta dba o drzewa i walczy o ich zachowanie, a sąsiedzi są jakby anty środowiskowi i żądają ich wycinki. Ale z drugiej strony wydaje się, że te drzewa kompletnie nie przystają do tej lokalizacji i ewidentnie utrudniają egzystencję. I nie chodzi tylko o liście, ale także inne historie jak to, że całkiem zacieniają działkę i dom sąsiadów, a jednocześnie ze względu na bliskość względem budynków, stanowią realne zagrożenie.

No więc w tej sytuacji jest realny konflikt między postawą pro środowiskową, a zdroworozsądkową.

Ale nie to jest najgorsze. Tylko to, że ludzie kompletnie nie potrafią dojść do porozumienia i wynegocjowania jakiegoś wspólnego stanowiska. Nie docierają do nich żadne argumenty i każdy, z klapami na oczach, broni swojego zdania. Nie potrafią pójść nawet na lekki kompromis i trzeźwo ocenić sytuacji. Nie zawsze dla siebie korzystnej. Dochodzimy do absurdów, że nawet przez płot nie potrafimy porozumieć się z sąsiadem, więc co tu mówić o innych sprawach. I to pokazuje, że nie każdy nadaje się aby mieć ogród. I współfunkcjonować w jakimś otoczeniu.
Trochę to smutne, ale przy okazji wesołe. Bo brać udział w takiej komedii, nie często się zdarza.

A przy okazji, może Ci się przydać: Chcesz wyciąć drzewo? Weź pod uwagę nowe przepisy.

6 komentarzy

  • O rany kino krótkich filmów 😉 no bardzo jestem ciekawa czy możliwy jest jakiś finał ??? czy też bez szans ??? ..historia jednak z dreszczykiem i fajnie się czyta …dziękuję za jej opisanie 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Sam jestem ciekawy jak to się zakończy 🙂 Bo w sumie sam nie potrafię podać dobrego rozwiązania 😉 Dam znać jak czegoś się dowiem.
      Dzięki za pozdrowienia, przesyłam również 🙂

  • Sprawa jest prosta. na jesień spotykają się wszyscy sąsiedzi których dotyczy ów drzewo i sprzątają liście które spadły. Po udanych porządkach można mile spędzić czas na przykład przy kawie bądź herbacie z ciastkiem lub jesiennym grillu…Prosta sprawa tylko trzeba chcieć :)!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *