Malowanie kwiatami. Część druga, a właściwie pierwsza.

Kilka dni temu, na blogu pojawił się wpis: Malowanie kwiatami. Ja również sobie tego nie wyobrażałem, który jak wiesz, był efektem mojego spotkania z Anidą.

Jeśli jeszcze go nie widziałeś, koniecznie spojrzyj, bo to historia godna przeczytania. Nie będę w tej chwili powielał tamtej treści, za wyjątkiem pewnego fragmentu, który stanowi wstęp i powód dzisiejszego wpisu:

„Aby nie być posądzonym o złą wolę, pomówienia czy umniejszanie ewentualnych zasług innych osób, muszę dodać jeszcze rzecz następującą. To co opisuję, to co teraz widziałem w Międzyzdrojach, to jak utrzymane są tereny, jak prowadzone są rośliny to efekt pracy Zespołu Anidy. Mnogość kwiatów, kompozycji, które stworzyła, ale i terenów, które utrzymuje kontynuując dobrą tradycję dbania o publiczną zieleń w Międzyzdrojach. Warto to podkreślić, że artykuł mówi o tym co widać tu i teraz. A widać to jak Anida i Jej Zespół pracują własnymi rękami. Muszę jednak zaznaczyć, wyprzedzając być może jakieś głosy niezadowolenia, że opisując Anidę nie mam na myśli tego, że „wybudowała” Międzyzdroje albo posadziła tam każde drzewo, krzew czy źdźbło trawy. Nie rozstrzygam też tego, czy ten krzew wsadziła Ona czy być może ktoś inny, Kowalski, Nowak czy pani Krysia w wolnej chwili, przed laty. Piszę o tym co widzę w tej chwili, co utrzymuje i co sama tworzy. To ważne bo podobnie jest w moim przypadku. Sam obsługuję Parki Miejskie z pięknym starym drzewostanem, trawnikami, alejkami, ciekami wodnymi itd. Dbam o to i pielęgnuję. Ale nie znaczy to, że ja to wszystko stworzyłem od podstaw. Podobnie jest u Anidy. Coś przejęła i o to dba, coś zmienia, coś tworzy od podstaw, wykorzystując swoją niebywałą pasję i wiedzę. Ale jedno jet pewne. Wszytko idealnie spina w jedną całość co wygląda pięknie i może być dumą dla miasta, jego mieszkańców i władz.”

Po publikacji tamtego wpisu, pojawiło się mnóstwo głosów, które gratulowały i pozytywnie komentowały osiągnięcia Pani Anidy. Czyli jednym słowem były zbieżne z moim odczuciem i odbiorem tego, co widziałem na swoje własne oczy. Zresztą poważnie zdziwiłbym się, gdyby ktoś próbował to skrytykować.

Odezwał się do mnie również, telefonicznie, Pan Sławomir Rosiak, który podzielił się ze mną swoimi osiągnięciami w zakresie założenia i utrzymania zieleni w Międzyzdrojach. Ponadto przesłał mi szereg historycznych (sprzed kilku lat) materiałów prasowych, które pozwoliły mi bliżej poznać jego Osobę.

Aby dłużej nie trzymać Cię w niepewności jaki to ma związek z poprzednim wpisem, śpieszę donieść, że Pan Sławomir, jak zrozumiałem, zapoczątkował dobrą tradycję „publicznej zieleni w Międzyzdrojach”, którą w chwili obecnej kontynuuje i rozwija Pani Anida.
Z materiałów prasowych jakie otrzymałem wynika, że Pan Sławomir był autorem wielu kompozycji, które od kilku lat, za sprawą dobrej opieki Pani Anidy, cieszą się dobrą formą do dnia dzisiejszego.

Jak zdążyłem się zorientować Pan Sławomir to postać bardzo barwna i to nie tylko za sprawą kwiatów, którymi się zajmuje. To także postać ciekawa, która twardo stąpa po ziemi.
Myślę, że warto w kilku zdaniach przybliżyć Jego sylwetkę. Przede wszystkim, z zawodu, jest reżyserem. To już świadczy o tym, że jego zmysły, zdolności organizacyjne, czujność i umiejętność obserwacji są na wysokim poziomie. Można się domyślać, że właśnie te cechy pomagają mu w organizacji zieleni, którą dodatkowo, a może nawet przede wszystkim się zajmuje. Zatem już „z definicji” jest osobą bliską moim zainteresowaniom.

Materiały prasowe, a także liczne zdjęcia projektów i realizacji, które otrzymałem, nie pozostawiają cienia wątpliwości, że Pan Sławomir zna się na tym co robi i z powodzeniem realizował i realizuje swoje pomysły w wielu miastach na Pomorzu. Rozpoczął od Rewala, później były właśnie Międzyzdroje, Pobierowo, Kamień Pomorski oraz inne mniej i bardziej znane miejsca. Z tego tytułu należy Mu się obiektywne uznanie, ponieważ wszystkie te miejsca wyglądają imponująco.

Wracając do Międzyzdrojów.

Projekt „Międzyzdroje w kwiatach”, którego autorem był Pan Sławomir, rozpoczął się w roku 2009. Przestrzeń została zaaranżowana, posadzone zostały tysiące kwiatów i krzewów, łąki zostały zamienione w ogrody, m.in. na wzór ogrodów angielskich. Częścią projektu było także oświetlenie, które podświetlało najlepsze okazy i kompozycje roślinne. Oświetlenie w ramach projektu „Międzyzdroje w kwiatach” to jednak nie jedyna iluminacja autorstwa Pana Sławomira. Kolejną, równie efektowną był projekt iluminacji świąteczno – noworocznej pt. „Międzyzdroje światłem malowane”, który niezliczoną ilością kolorowych światełek, tworzył magiczną bożonarodzeniową atmosferę.

Międzyzdroje Pana Sławomira i Pani Anidy czyli Międzyzdroje w roku 2009 i 2015.

Ponieważ nie jestem dziennikarzem ani blogerem śledczym oraz nie uprawiam publicystyki tylko luźne blogowanie ogrodnicze, więc analizy społeczne, debaty, portrety psychologiczne, afery, konflikty i oceny są mi obce. Interesuje mnie tylko i wyłącznie zieleń, którą mogę porównać do tej, którą sam się zajmuję.
Tym bardziej jeśli, jak w tym przypadku, dysponuję jedynie szczątkowymi informacjami. Z tych szczątkowych informacji tzn. z tego co widziałem kilka dni temu w Międzyzdrojach oraz z tego co mogłem przeczytać w otrzymanych materiałach prasowych mogę pokusić się jedynie o krótki komentarz sytuacji.

A wygląda on następująco.

Moim skromnym zdaniem, to co zrobił i zapoczątkował Pan Sławomir wraz ze swoim zespołem, którego członkiem była m.in. Pani Anida oraz to, co Ona, od kilku lat, samodzielnie, wraz z ludźmi robi, zasługuje na wielkie uznanie. Aż wydaje się niewiarygodne, że te dwie wielkie Postacie, w dalszym ciągu ze sobą nie współpracują. Dla dobra swojego oraz ogólnego pożytku.

Zarówno projekty Pana Sławomira oraz późniejsze ich utrzymanie i rozbudowy kolejnymi elementami przez Panią Anidę, zasługują na wielkie uznanie. Wydaje się, że wzajemnie się idealnie komponują i uzupełniają. Niestety nie miałem okazji widzieć Międzyzdrojów w latach 2009 – 2010, kiedy reżyserował w nich Pan Sławomir. Ale z całą stanowczością mogę powiedzieć, że w roku 2015 robią ogromne wrażenie. Wydaje mi się, że Pan Sławomir może być dumny, że pałeczka, którą przekazał jest w dobrych rękach, a rozpoczęte przez Niego dzieło jest z sukcesem kontynuowane. Mało tego jest z sukcesem rozbudowywane.

Warto podkreślić, że chyba dlatego pamięć o Nim żyje. Gdyby Jego praca została zaniechana i nie byłaby kontynuowana, nikt dzisiaj nie wracałby do projektu „Międzyzdroje w kwiatach”. Nikt z miejscowych by tego nie pamiętał, a nikt z turystów by tego dziś nie oglądał.

Posługując się językiem filmowym, dzieło reżysera zieleni, którym jest Pan Sławomir, a konkretnie jego pierwsza odsłona, jest w tej chwili kontynuowane w nowych ekranizacjach. Nie ma chyba nic ważniejszego dla reżysera niż to, że jego obraz żyje, a życie dopisuje kolejne rozdziały. Warto aby takie pozytywne schematy były praktykowane także w innych miejscach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *