Jak samodzielnie dbać o ogród – część 3 – jesienne sprzątanie liści

Jak samodzielnie dbać o ogród to cykl, w którym bohaterem jest mój własny ogród, w którym realizuję różne prace konieczne do utrzymania ogrodu, jak i całej jego infrastruktury, w należytej kondycji. Zapraszam do lektury trzeciego postu, którego tematem jest jesienne sprzątanie liści.

Zanim przejdziemy dalej, tytułem wstępu przypomnienie, że całą historię budowy ogrodu znajdziesz w cyklu na blogu: krok po kroku zbuduj swój ogród.

.

Dlaczego warto wykonać jesienne sprzątanie liści?

Sprawa jest się oczywista i wydaje się, że nikomu jej tłumaczyć nie trzeba. Jednak jak się okazuje, czytając chociażby komentarze w poście zamieszczonym na fanpage’u bloga, jest spora część ogrodników, którzy jesienne sprzątanie liści zdecydowanie krytykują. Bo ekologia, natura, schronienie dla jeży itd.

I owszem. To wszystko ma znaczenie. Ale nie można mylić natury z bałaganem, nie dbaniem o porządek, nie mówiąc już o innych problemach, jakie niosą za sobą niesprzątnięte liście. Choćby te pozostawione na trawniku, gdzie gniją i ewidentnie mu szkodzą, czy te pozostawione na chodnikach, gdzie stają się śliskie i niebezpieczne.

A zatem jesienne sprzątanie liści w ogrodach ewidentnie ma sens, a kwestię natury można rozwiązać, chociażby składając je na kompost. Z kolei sprawę jeży również można pogodzić, pozostawiając im chociażby, gdzieś w rogu ogrodu, jakiś zabezpieczony kopiec liści, który nie będzie powodował żadnych negatywnych skutków, a po ziemie może zostać zebrany i wyrzucony.

.

Czym wykonać prace?

No dobrze. To skoro sprawę konieczności sprzątania liści wydaje się, że mamy ustaloną, rodzi się pytanie kolejne, czym to sprzątanie wykonać? A skoro tak, to zapewne każdemu przychodzi na myśl pierwsze skojarzenie pt. grabie. I owszem, jest to częściowo racja. Ale tylko częściowo, jako że w dzisiejszym ogrodniczym świecie możliwości i udogodnień jest znacznie więcej. Spójrz zatem czego używam ja i dlaczego są to aż 3 narzędzia.

Jednak zanim Ci je przedstawię, mała uwaga. Mój ogród, jak wiesz, powstał niespełna pół roku temu. A zatem jest ogrodem młodym i mimo, że kompletnym, to jednak w kwestii nasadzeń, jeszcze w wieku niemowlęcym. Na marginesie spójrz jak wyglądało jego obsadzanie.

W każdym razie nasadzenia są młode, w dużej mierze składające się z roślin iglastych, bylin i traw, a zatem roślin czy drzew, które gubią liście jest stosunkowo niewiele. Stąd i ich sprzątania nie ma wiele. Jednak aby nie było tak całkiem kolorowo, to z moim ogrodem sąsiaduje dość mocno porośnięta posesja,

z której to mnóstwo liści spadło właśnie do mnie. I to głównie w kamienne rabaty, z których jak się domyślasz, sprzątanie nie jest zbyt komfortowe i oczywiste. Przynajmniej przy użyciu wspomnianych tylko grabi. Stąd właśnie dochodzimy do sedna sprawy, czyli czym komfortowo wykonać jesienne sprzątanie liści? A w moim przypadku był to taki zestaw Gardena,

na który składa się:

  • Akumulatorowa dmuchawa PowerJet 18V P4A

  • Combisystem – grabie wachlarzowe z tworzywa sztucznego XXL Vario wraz z trzonkiem aluminiowy ErgoLine 150 plus

  • Zbieracz liści

.

Co daje ten zestaw?

Przede wszystkim umożliwia kompleksowe zajęcie się tematem sprzątania liści. I to z każdej nawierzchni, co w moim przypadku ma kluczowe znaczenie. A dlaczego?

Bo o ile z samego trawnika liście mógłbym zgrabić i zebrać samymi grabiami, o tyle w przypadku kamiennych rabat, sprawa się komplikuje. Podobnie zresztą jak i na trawniku, gdy liści jest nieco więcej. W każdym razie posiadane przeze mnie grabie, jak każde grabie umożliwiają grabienie (ale nie każde jak moje mają szerokość roboczą 77cm),

natomiast po zdjęciu trzonka,

“łamią się” na dwie części, co umożliwia wygodne zbieranie, bez konieczności brudzenia rąk.

Natomiast sprawa komplikuje się w przypadku rabat, gdzie wygrabienie liści nie jest możliwe. I tu właśnie z pomocą przyszła mi akumulatorowa dmuchawa, lekka, ale bardzo wydajna. Natomiast co ważne z regulowaną mocą pracy, co umożliwia wydmuchiwanie z chodników i rabat, bez uszczerbku dla ich nawierzchni.

A zatem liście wydmuchałem na trawnik, gdzie pozostało tylko ich zebranie. I tu właśnie rewelacyjnie spisał się zbieracz do liści,

czyli taki “wózek” przypominający nieco kosiarkę, który pchany, za pośrednictwem obracających się pod spodem szczotek,

zbiera liście do zdejmowanego kosza, który po napełnieniu, trzeba po prostu wypróżnić. Na przykład wyrzucając zebrane liście na wspomniany na wstępie kompost.

Natomiast warto dodać, że zbieracz ma regulowaną wysokość pracy, która za pomocą pokrętła umożliwia dostosowanie go do podłoża na jakim pracuje.

Na przykład właśnie trawnika, czy jakiejś utwardzonej nawierzchni, o którą szczotki zawsze powinny delikatnie ocierać, umożliwiając dokładne zbieranie liści. Sama praca zbieraczem jest niezwykle lekka i bez schylania umożliwia dokładne wysprzątanie. Ponadto jest przyjemna i powiem, że mocno “wciąga”.

W każdym razie mój ogród został dokładnie wysprzątany i przygotowany do zimy. Liście nie zalegają, nie latają po ogrodzie i nie są przepychane przez wiejący wiatr z kąta w kąt.

Tymczasem to tyle w temacie pt. jesienne sprzątanie liści, które wykonałem w moim ogrodzie.

Kończąc, jak zawsze mam nadzieję, że przekazane informacje będą Ci pomocne i dadzą wskazówki jak analogiczne prace wykonać w Twoim własnym ogrodzie. W końcu takie jest założenie cyklu Jak samodzielnie dbać o ogród, do którego śledzenia Cię zapraszam. Dokładam w nim wszelkich starań aby w sposób prosty przekazać wiedzę, jak kompleksowo zaopiekować się ogrodem.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *