To dlatego warto prowadzić firmę ogrodniczą.

Prowadzenie jakiejkolwiek działalności, popularnie zwanej firmą, ma swoje dobre i złe strony. Również prowadzenie firmy ogrodniczej, usługowej, ma swoje plusy i minusy. Dobrze jest, jak te pierwsze przewyższają drugie.

A jak jest w rzeczywistości? Których jest więcej? Możecie ocenić sami, porównując wpis dzisiejszy i kolejny. Dziś o plusach czyli o tym dlaczego warto prowadzić firmę ogrodniczą? Następnym razem o minusach czyli dlaczego nie warto prowadzić firmy ogrodniczej?

Ponieważ działalność ogrodniczą prowadzę, mam całkiem sporo obserwacji. A ponieważ równolegle prowadzę inną, geodezyjną, mam też pewien punkt odniesienia. Mogę porównać i wyciągnąć wnioski, czym firma ogrodnicza się wyróżnia. Co jest w niej takiego dobrego?

Jeśli może zastanawiacie się nad założeniem firmy, chcecie świadczyć usługi ogrodnicze, ogrodnictwo jest Wam bliskie i zastanawiacie się jak „przekuć je w złoto”, to wpis powinniście przeczytać z uwagą. Może się Wam przydać, ale też uświadomić, że owszem są pewne plusy, ale jak się niebawem okaże, minusów również nie brakuje.

.

Dziś jednak o tych pierwszych. Trochę na zachętę. Oto sekret: to dlatego warto prowadzić firmę ogrodniczą.

  1. Praca na świeżym powietrzu.

Sprawa oczywista i jak najbardziej zrozumiała. Pielęgnacja zieleni, ogrodów, odbywa się „pod gołym niebem”. Poza minusami, o których razem następnym, ma to swoje dobre strony. Jest przyjemnie, nieduszno, zawsze jest świeże powietrze. O ile nie jest to Kraków i wszechobecny smog. Nie jesteśmy zamknięci w żadnej hali, narażeni na sztuczne światło i inne niedogodności. Za to śpiewają ptaki, słońce świeci, jest przyjemnie.

  1. Ale również praca biurowa.

Dlatego, że jak w każdej działalności, coś czasem trzeba zrobić „stacjonarnie”. Zawsze jest trochę formalności, papierologii, ofert, projektów, wycen, faktur itd. A to robi się „pod dachem”. Zatem jak pogoda nie sprzyja, a terminy nie ściskają za gardło, można przeczekać w biurze. A przy okazji, wykonać pewien zakres obowiązków.

  1. Zmienne otoczenie.

Na tyle, na ile zmieniają się ogrody i tereny, w których pracujemy. A, że przy nawet średnio prężnej firmie, aby się utrzymać, musi być ich sporo, więc i otoczenie się zmienia. A jak nawet nie otoczenie i często bywamy w jednym miejscu, jak np. ja w parku, to i tak zmienia się krajobraz. Choćby tylko ze względu na pory roku.

  1. Ciekawi ludzie.

Różne miejsca, różni ludzie. Najczęściej ciekawi, bardzo często „pasjonaci” ogrodów, z którymi jest o czym pogadać. Dużo można się dowiedzieć, ciekawych historii posłuchać.

  1. Ciekawe miejsca.

Skoro ciekawi ludzie to i ciekawe miejsca. Wiele z ogrodów czy innych miejsc, które bierze się w opiekę ma swoją historię. Często są ładnie zagospodarowane, pełne elementów i szczegółów, z których można czerpać pomysły.

  1. Obcowanie z przyrodą.

To obok pracy na świeżym powietrzu, jakby druga oczywista oczywistość. Ale trzeba zaakcentować, że to nie tylko obcowanie z przyrodą, która otacza, ale także z ciekawymi roślinami, kamieniami i innymi elementami pochodzenia naturalnego. To wszystko nastraja pozytywną energią, a przy okazji uspokaja i daje poczucie lekkiego dystansu do codziennych spraw.

  1. Obcowanie ze sprzętem.

Ponieważ jak wiadomo, praca przy utrzymaniu zieleni, szczególnie zawodowa, to nie tylko praca gołymi rękami. To także praca sprzętem mechanicznym. A czym większa firma, szerszy zakres usług, tym większa paleta urządzeń. Praca nimi, poza określoną przyjemnością, szczególnie w przypadku niektórych maszyn, to także konieczność zdobycia określonej wiedzy. Choćby z podstaw mechaniki. A to, zawsze może się przydać.

  1. Ciągłość zapotrzebowania na usługi.

Dobra, a teraz konkrety. Bo jak do tej pory, można było odnieść wrażenie, że to takie pisanie dla pisania. Może trochę, ale trzeba było o tym wszystkim wspomnieć dla pełnego obrazu sytuacji. Natomiast firma ogrodnicza to pewna gwarancja zapotrzebowania na jej usługi. Szczególnie jeśli dotyczą pielęgnacji czy bieżącego utrzymania terenów zielonych. To trochę jak z fryzjerem, dentystą czy jakimkolwiek innym doktorem. Włosy zawsze będą rosły i ludzie zawsze będą chorować. I w zieleni jest podobnie. Tu zawsze wszystko rośnie, potem opada. I za rok znów rośnie. Więc chcąc nie chcąc trzeba o to dbać. Więc jeśli wypracuje się już sobie jakąś renomę, o zlecenia można być spokojnym. Tylko właśnie… to wypracowanie renomy, przekonania do siebie ludzi, nie jest takie oczywiste.

  1. Różnorodność usług.

Branża zagospodarowania i utrzymania terenów zielonych to dość rozległa dziedzina. Od projektowania, przez urządzanie, do całorocznego utrzymania. Po drodze jeszcze sprzęt, rośliny, materiały, nawadniania, nawierzchnie itd., itd. Nie trzeba, a nawet nie powinno się brać jej „na warsztat” w całości. Nie można się przecież znać na wszystkim, o czym swego czasu już wspominałem: Dlaczego mogę powiedzieć „nie wiem”? I Ty również.

Dlatego spokojnie, szczególnie na początek, można „czepić” się jednej określonej dziedziny i w niej próbować się specjalizować. Znam osobiście firmy, które zajmują się tylko trawnikami, w każdym możliwym wydaniu i spokojnie funkcjonują. Więc coś można wybrać, w tym się wykształcić, co nie jest aż tak skomplikowane jak fizyka kwantowa czy matematyka wyższa, i działać.

  1. Korzystna stawka VAT.

No właśnie. Ma to znaczenie dla firmy, która „korzysta” z VATu, co prędzej czy później się dzieje. Szczególnie przy określonych przychodach. I wówczas nie bez znaczenia jest stawka. A stawka, na większość usług ogrodniczych to procent 8. Czyli lepiej niż np. 23. Bez wdawania się tajniki księgowe, ale jest to sprawa bardzo ważna. Szczególnie jak np. koszty są ze stawką 23, a tak właśnie jest, przynajmniej w przypadku sprzętu. Co to oznacza? Trzeba spytać księgową…

  1. Stosunkowo łatwa branża.

Nie żeby ją bagatelizować czy ujmować powagi, ale jednak jest to „tylko” ogrodnictwo. Owszem jest tu również potrzebna wiedza, czasem niemała, ale jednak nie oszukujmy się… usługi ogrodnicze to nie są operacje na otwartym sercu, budowy mostów czy loty w kosmos. I mówię to z całą odpowiedzialnością, porównując chociażby do mojej geodezji. Skala trudności, problemów, złożoność spraw jest niewspółmiernie mniejsza. Nie trzeba mieć pięciu fakultetów (uprzedzając ew. krytykę dodam, że odpowiednie wykształcenie oczywiście pomaga), doktoratu czy znajomości czterech języków obcych. Wiele spraw jest „intuicyjnych”, możliwych do opanowania praktycznie czy z niewielką pomocą. A co za tym idzie, inna jest również presja, odpowiedzialność, a tym samym ewentualne konsekwencje.

  1. Niska szkodliwość czynu.

A konsekwencje ewentualnych błędów są o wiele mniejsze niż konsekwencje np. wspomnianych błędów lekarskich, pomyłek budowlanych itp. Owszem, zdarzają się sytuacje, że coś można zepsuć, a to może sporo kosztować. Jednak raczej nie na poziomie „zwykłych” ogrodów, sadzenia bratków czy podcinania żywopłotu. Tutaj szkodliwość czynu jest niska, a ewentualne błędy czy pomyłki raczej nie powinny wpędzić nikogo do grobu. Co innego ewentualne błędy w „zabytkowych” parkach, zakładaniu czy pielęgnacji „odpowiedzialnej” zieleni. Lub nie wywiązanie się z określonych umów. Jednak mimo wszystko w branży tej, prawdopodobieństwo poważnych, kosztownych błędów, o ile nie wynika z niewiedzy lub niedokładności, jest na niskim poziomie.

.

Podsumowanie

Prowadzenie firmy, szczególnie usługowej, już samo w sobie jest niemałym wyzwaniem. Szczególnie w naszym Kraju gdzie ogrom przepisów, „około branżowych”, potrafi podciąć niejedne skrzydła.

Jeśli jednak, ktoś decyduje się to pokonać i myśli o firmie usługowej, branża ogrodnicza jest godna uwagi. Jak widać plusów jest sporo. Poza tymi oczywistymi, także tych całkiem poważnych.

Trzeba brać je pod uwagę, bo poza ewentualnymi upodobaniami, nie bez znaczenia jest dostępność zleceń, ich ciągłość, podatki czy chociażby stopień trudności i odpowiedzialności. Co ważne, firma ogrodnicza to nie tylko typowe usługi. Ale to również wszelkiego rodzaju szkółki, sklepy stacjonarne czy internetowe. W tym przypadku warto jednak stawiać na pewne specjalizacje i nie sprzedawać wszystkiego, być może lekko rozdrabniając się w jakości. Ale skupić się na określonym asortymencie, grupie produktów czy roślin, jak np. sadzonki określonych krzewów, kwiatów, ziół czy np. jagód goji.

To tyle in plus. Jeśli Was to przekonało, to dobrze. Ale spokojnie. Minusy też są. I to całkiem sporo. O nich już niebawem. I dopiero wtedy możliwa będzie pełna ocena sytuacji.

9 komentarzy

  • Ja bym dodała korzyści zdrowotne… bo nie da się prowadzić firmy ogrodniczej zza biurka często trzeba wziąść łopatę w ręce i kopać , a to oznacza spalanie tłuszczu lepsze dopełnienie …😁

  • Zgadzam sie, szczegolnie z tym, ze „ogrodnictwo” to nie matematyka wyższa. Mimo, ze wielu fachowcow tak je przedstawia, dorabiajac do swojej pracy straszna ideologię.

  • Obcowanie z przyrodą na świeżym powietrzu jest największym plusem! Przynajmniej w moim przypadku. Zapominam o różnych bolączkach, troskach i jestem w cudownym świecie bez zmartwień. Kocham naturę i wszystko to, co z nią jest związane. Nawet o niej rozmawiając zapominam się całkiem. 😉 Czas oddany naturze jest odwzajemniony z nawiązką. Czekam na post ….związany z minusami! Pozdrawiam.

  • a ja jestem w trakcie uruchamiania takich usług i mam pytanie czy vat jest 8% czy 23% , pytałem księgowej i powiedziała że 23%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *