Busem przez polskie ogrody – OGRÓD 12 – część 1.

“Busem przez polskie ogrody” to – jak zapewne już wiesz – duży, całoroczny projekt realizowany na blogu “Z ogrodem na TY”. Jego głównym założeniem jest cykl wizyt w ogrodach Czytelników, czego efektem są pełne inspiracji posty. Ideą projektu jest propagowanie świadomego i pełnego pasji ogrodnictwa, ale równie istotne jest ukazanie, jak wiele radości może dać samodzielne gospodarowanie przydomową przestrzenią, a także zaprezentowanie najciekawszych rozwiązań w zakresie architektury ogrodowej i nasadzeń roślinnych. A wszystko to bez angażowania dużych budżetów! Projekt ma jednocześnie edukować, bawić i motywować Czytelników bloga do świadomej i wzmożonej troski o własne ogrody.

A zatem to ogólne założenia. Natomiast jak zauważyłeś, jednym z działań są “pełne inspiracji posty”, czyli posty na blogu, pokazujące odwiedzone ogrody i relacjonujące wizyty, które odbywam, odwiedzając przepiękne miejsca i spotykając się z ciekawymi ludźmi. Zapraszam zatem na dwunastą relację, z kolejnego, dwunastego odwiedzonego ogrodu w projekcie “Busem przez polskie ogrody” – sezon 1. Bo już teraz patrząc na zainteresowanie Czytelników, optymistycznie zakładam, że będą kolejne.

Relacja, podobnie jak te z wcześniejszych ogrodów, ze względu na ilość materiału, którym chcę się z Tobą podzielić, została rozdzielona na dwie części. Na końcu tej, którą czytasz, znajdziesz odnośnik do drugiej, w której dokończysz podróż przez ten wspaniały ogród. I uwaga: znajdziesz tam również szczegóły KONKURSU, w którym możesz zdobyć fajny zestaw nagród. Polecam.

.

Ogród 12 – Dwór i ogród dworski w Kwiatonowicach

Jak pewnie już wiesz z poprzednich relacji, każdy z odwiedzonych ogrodów staram się na wstępie jakoś nazwać i zatytułować. Tak aby na początku nastawić Cię na to, czego możesz się po nim spodziewać. Innymi słowy staram się znaleźć jakąś główną cechę i wyróżnik danego miejsca, który zdecydowanie odróżnia go od pozostałych. W tym ogrodzie zadanie miałem niezwykle ułatwione. Dlatego, że to Właściciele sami nadali mu nazwę, z której ja tylko skorzystałem. Nie jest to nazwa samego ogrodu, lecz całej posiadłości. Jak za chwilę zobaczysz, to zdecydowanie ogród inny od dotychczas odwiedzonych busem. Nie tylko ze względu na dworski charakter, ale także na sposób zagospodarowania oraz inne poczucie smaku jego Właścicieli. W ogrodzie czuć jakiegoś innego “ducha”, trochę powiew innych czasów, który daje możliwość poczuć się jak w innej epoce. I to właśnie jest jeden z większych atutów tego miejsca, który już na wstępie chciałbym Ci przekazać. Całą tę relację traktuj więc jak wizytę w innych czasach, jak powrót do przeszłości, w której królowały takie właśnie miejsca. Ogrody wyglądały inaczej, zresztą – jak zobaczysz – domy również.

Wracając jednak na moment do kulisów mojej dwunastej wizyty w projekcie “Busem przez polskie ogrody”, na początek kilka spraw ogólnych, tak abyś wiedział gdzie tytułowy bus dojechał. A dojechał do miejscowości Kwiatonowice, co na mapie wygląda następująco:

Kolor czerwony to tradycyjnie miejsce skąd wyruszyłem, a ta ciemnozielona kropka z numerem 12, to właśnie lokalizacja dwunastego ogrodu, położonego w województwie małopolskim. Do pokonania miałem zatem stosunkowo dużą odległość, około 370 kilometrów w jedną stronę.

Dodam, że powyższą mapę oraz planszę, na której zaznaczone są lokalizacje wszystkich odwiedzonych ogrodów, znajdziesz również w zakładce projektu Gdzie dotarłem?.

Wracając natomiast do samej wizyty, bus jak zawsze zaparkował w ogrodzie, a ja miałem możliwość przywitać się i poznać z przemiłymi Właścicielami – Magdą i Kasprem. Jeśli czytasz uważnie wszystkie relacje, zauważyłeś pewnie, że to pewnego rodzaju schemat, który staram się powielać. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby ten charakterystyczny bus do ogrodu nie wjechał, a jak nie przywitał się z Gospodarzami. Tym bardziej, że mam szczęście trafiać na wyjątkowo miłe, otwarte i gościnne osoby, co miało miejsce również w tym przypadku.

.

Lokalizacja ogrodu

No właśnie. Lokalizacja tego ogrodu to jest to, od czego muszę rozpocząć. Bo jest ona wyjątkowa. Pomijam nawet położenie całej miejscowości, która zlokalizowana jest w przepięknym terenie, na Podgórzu.

Sam ogród to duży teren na stoku, z którego rozciąga się niesamowity widok na sąsiednie, oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów pasma gór. Muszę przyznać, że robi to ogromne wrażenie, dając poczucie, jakby ten ogród nigdzie się nie kończył.

Ogród położony jest na 70-arowej działce, a najlepszy jego skrócony opis zrobiła Magda, zgłaszając go do projektu. Nie zrobię tego lepiej, jako że nie czuję się nawet na siłach, więc posłużę się Jej słowami:

Mój ogród stanowi resztówkę resztówki dawnego założenia dworsko-parkowego. W 1987 r. został wpisany do rejestru zabytków, co niestety nie uchroniło go przed dalszą dewastacją i podziałem ówczesnej resztówki (ok. 5 ha) na małe działki. Obecny jego kształt i powierzchnia to pierwotny trzon ogrodu otaczającego dwór, z resztkami starodrzewu, w tym drzewami pomnikowymi z grabowym chłodnikiem na czele. Od chwili naszego osiedlenia się w Kwiatonowicach (jedyna taka nazwa w Polsce!) osiemnaście lat temu znajduje się pod naszą (męża i moją) czułą opieką.

Szczególnie bliski jest mi tekst “Drzewo jest mocą” *, bo chyba najlepiej określa nasz stosunek do tego miejsca. Nie jest to wymuskany i utrzymywany przez ogrodników przydworski ogród/park, jakich wiele zwiedziliśmy. Nie mamy na to ani środków, ani ludzi. No i lubimy sami się nim zajmować, na miarę sił i możliwości, a różnie z tym bywa. Czasami jest więc trochę zaniedbany, niedopielony (zwłaszcza!) i pozostawiony sobie. Nie omijają nas też ogrodnicze porażki, wymarznięcia, powalenia drzew podczas wichur. Słowem – ciągle coś się dzieje i coś się zmienia. Wielkim walorem ogrodu jest jego usytuowanie na południowym stoku z widokiem na panoramę Beskidu Niskiego – na osi południowego tarasu domu horyzont zamyka Jaworzyna Krynicka oddalona w linii prostej o 33 km!

* dostępny na stronie internetowej dworu

Jednak niecodzienny ogród, to dopiero połowa magii tego miejsca. Bo wyjątkowy jest również sam budynek, w którym mieszkają Gospodarze. Oczywiście słowo “budynek” jest wyjątkowo skromne w tym wypadku, bo jak już wspomniałem, to prawdziwy dwór. Zachwyca nie tylko swoim wiekiem, ale również architekturą, a przede wszystkim obecnym stanem, w którym dzięki Właścicielom się znajduje. A jedno mogę potwierdzić: na zdjęciach sprzed 18 lat widziałem, jak wyglądał w momencie zakupu. I tylko prawdziwy wizjoner lub szaleniec, mógł się zdobyć na to, aby doprowadzić go do obecnej postaci. Ponieważ Właścicieli poznałem osobiście, wiem, że szaleńcami nie są. Stąd moje ogromne uznanie dla wizji jaką mieli i dla pracy jaką wykonali i nadal wykonują. Zrobili to nie tylko dla siebie, ale także dla innych, w tym także dla Ciebie, abyś na własne oczy mógł ten piękny obiekt zobaczyć.

Tak, tak dla Ciebie. Dobrze przeczytałeś. Bo w budynku tym Magda i Kasper prowadzą kameralny pensjonat, liczne warsztaty i spotkania, a przede wszystkim udostępniają go do zwiedzania. Na własne oczy możesz więc zobaczyć to, co ja pokażę Ci tu w kilku zaledwie migawkach. Natomiast więcej możesz zaznać na żywo oraz na stronie dworu, pod jedyną słuszną nazwąKwiatonowice.

A skoro zdecydujesz się być gościem tego wspaniałego dworu, to jednocześnie możesz być gościem tego wyjątkowego ogrodu. W razie potrzeby, na stronie Gospodarzy, znajdziesz wszelkie niezbędne informacje.

Tyle tytułem wstępu. Myślę, że czas już na wycieczkę po tym niesamowitym ogrodzie.

.

Najważniejsze elementy ogrodu

Dwunasty ogród, który pojawił się na trasie busa w projekcie “Busem przez polskie ogrody”, to ogród zdecydowanie inny od poprzednich. I o to właśnie chodzi, bo staram się aby każdy ogród był inny, miał w sobie inne elementy, zaskakiwał czym innym i dawał inne inspiracje.

Stąd ten ogród właśnie innymi elementami może Cię zaskoczyć. I dać Ci zupełnie inną garść inspiracji i pomysłów, które możesz przenosić do własnego ogrodu. Zanim przejdę do omówienia szczegółów, kilka ogólnych wskazówek, a zarazem bardzo ważnych spraw:

  • przede wszystkim to ogromne poszanowanie Gospodarzy do lokalnej tradycji, historii, a także przyrody. Objawia się tym, że jak najwięcej elementów, które tam zastali, postanowili zachować i zaadaptować do obecnie prowadzonego domu i ogrodu. A to czego nie zastali, postanowili zdobyć, aby jak najpełniej zachować pierwotny styl,
  • po drugie postanowili wpisać się również w otaczający krajobraz i stworzyć miejsce, które będzie dobrze komponowało się z historycznymi zabudowaniami i innymi elementami lokalizacji,
  • po trzecie postawili na ogród nieformalny, trochę naturalistyczny, gdzie przyroda ma równie dużo do powiedzenia co oni sami,
  • po czwarte, co równie ważne, to ogród prowadzony przez nich samych, ale – jak napisała Magda – na miarę ich możliwości. A zatem jak się okazuje, ogród można mieć zawsze, zajmować się nim na tyle, na ile siły na to pozwalają i absolutnie nie powinno to być przeszkodą albo wytłumaczeniem, dla którego z ogrodu trzeba byłoby rezygnować,
  • następnie to miejsce, w którym Gospodarze dosłownie walczą o naturę. Kiedy się wprowadzili, pomnikiem przyrody było tam jedno drzewo. Dziś jest ich już dziesięć, a to jeszcze nie jest ostatnie słowo Kaspra. Walczy o kolejne, aby im również nadać odpowiednie honory,
  • w ogrodzie tym nie ma miejsca na elementy przypadkowe, np. na betonową kostkę, która była w dobrej cenie na wyprzedaży w markecie. Choćby była i darmo, i tak nie znalazłaby tu miejsca. Dlatego, że tu wszystko musi pasować i musi być spójne z duchem minionych czasów. Więc jeśli kamień, to naturalny i pochodzący z tego wzgórza, a więc piaskowiec,
  • i chyba najważniejsze: to miejsce jest wyjątkową symbiozą dworu i ogrodu. Ani jedno ani drugie nie funkcjonuje oddzielnie. Wzajemnie się uzupełniają i tworzą jeden zwarty i spójny kompleks, który jest takim małym, dziewiętnastowiecznym wycinkiem historii.

Zalety tego ogrodu mógłbym jeszcze długo wymieniać. Bo naprawdę jest ich tam wiele. Jednak przejdę do bardziej namacalnych elementów i skupię się na sprawach najważniejszych, które tradycyjnie warte są podpatrzenia i przeniesienia do innych ogrodów. W relacji tej muszę jednak obrać trochę inną formułę. Bo jak już wiesz, to ogród zupełnie inny, niecodzienny. Stąd bardziej niż na omówieniu jego elementów, skupię się na całościowym pokazaniu. Zrobimy sobie wspólny spacer, bardziej pod kątem podziwiania i zobaczenia, że takie miejsca są na świecie. Co więcej, są w Polsce! Przejdziemy przez ten ogród, a Ty wyciągnij z niego to, co uważasz za najlepsze.

Część parkowa

Mimo, że całe miejsce stanowi jeden, duży dworski park, to jednak można je zdecydowanie podzielić na dwa odrębne obszary. Pierwszy z nich, to obszar znajdujący się od frontu działki, a konkretnie pomiędzy drogą a dworem posadowionym mniej więcej na środku działki.

Obszar ten to typowy park, z okazałymi drzewami, między innymi wspomnianymi już dziesięcioma pomnikami przyrody.

Poza pomnikami, na szczególną uwagę zasługuje już sama brama do ogrodu, jak również całe frontowe, zabytkowe ogrodzenie,

oraz parkowa aleja, będąca dojazdem od bramy do dworu, a konkretnie odtworzonego przez Gospodarzy centralnego ronda przed budynkiem.

Kolejnym niezwykłym miejscem w części parkowej jest grabowy chłodnik (inaczej: ciennik, zielona altana), czyli wiekowe, nasadzone w okręgu graby, które w okresie upałów dają cień i bardzo specyficzny chłód. Jak mówi Kasper, jest to częsty w dworskich ogrodach element kompozycyjny, znany już od starożytności, choć stosowane rośliny były różne, np. lipy, a wśród jednorocznych – chmiel. Niezwykłe miejsce, które właśnie za sprawą grabów daje specyficzny, niespotykany mikroklimat.

Dziedziniec i rondo z piaskowca

Elementem łączącym parkową część ogrodu z pozostałym terenem jest wspomniane już rondo, czyli wielki klomb z piaskowca, będący zarazem ozdobą dziedzińca przed budynkiem. Jak powiedzieli Gospodarze, klomb został w tym miejscu odtworzony, według pierwotnego wyglądu zachowanego na starych fotografiach.

Dwór

Centralną część terenu, jak już wiesz, zajmuje dwór. To taki łącznik pomiędzy frontową, parkową częścią ogrodu, a pozostałą, z której rozciąga się przepiękny widok na Beskid Niski.

Dwór ma kształt litery “U”, albo jak kto woli “podkowy”, przez co sam w sobie daje określone możliwości aranżacji terenu. Poza tym jest duży, rozłożysty, co po pierwsze dodatkowo wzmacnia jego dostojność, a jednocześnie daje ciekawe możliwości zaaranżowania przyległego terenu.

Przechadzając się wokół niego, można zobaczyć kilka ciekawych elementów. Po pierwsze mini alejkę, oddzielającą dwór od części parkowej, zakończoną stylową ławeczką. Bardzo oryginalnie to wygląda, a jednocześnie daje fajne poczucie “drogi donikąd”, na końcu której można usiąść i odpocząć.

Do alejki przylega ciekawie zaaranżowane patio, które jednocześnie wpisuje się wewnątrz wspomnianego “U”, czyli pomiędzy dwa skrzydła dworu.

Druga strona dworu, czyli dokładnie “za budynkiem”, a zatem otwierająca tę drugą część ogrodu, to taras z ogromnymi schodami, będącymi zejściem do ogrodu. Boki tarasu dekorują pnącza, a boki schodów – krzewy róż, których zresztą w całym ogrodzie jest dużo, najróżniejszych odmian. 

Front dworu, to z jednej strony wspomniany dziedziniec z głównym wejściem do budynku oraz stylową werandą,

a jego najdłuższa elewacja to taras, zadaszony krużganek i zejście do różanej części ogrodu wspomnianymi stylowymi schodami.

Kamienne rabaty

Cały budynek otaczają kamienne rabaty z łupków piaskowca obsadzone bylinami. Jednak co to jest i jak wygląda, znajdziesz już w drugiej części tego postu, o czym wspomniałem na wstępie, dzieląc go ze względu na obszerny materiał zdjęciowy.

Zatem aby dokończyć opowieść o “Dworze i ogrodzie dworskim w Kwiatonowicach” oraz wziąć udział w KONKURSIE, przejdź do drugiej części postu.

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *