39 i pół. A jednak to dziś.

A jednak 39 i pół. Chociaż wydaje mi się to mało prawdopodobne. Ale to jeszcze pół zmartwienia. Gorzej będzie za pół roku, kiedy minie 40 moich lat.

To już nie będą żarty i być może będzie trzeba nieco spoważnieć. A może zwolnić tempo? Bo jakby nie liczyć to już wejście w średni wiek.

Więc wyjścia są dwa. A może nawet i więcej:
albo zwolnić albo nie zwolnić,
albo spoważnieć albo nie spoważnieć,
albo zająć się tylko geodezją albo tylko zielenią,
albo zajmować się jak dotychczas jednym i drugim,
albo prowadzić dalej bloga albo nie prowadzić,
albo pisać wesoło albo na poważnie,
albo przeplatać jedno z drugim,
albo pisać praktycznie albo ciekawie,
albo po trochę wszystkiego.

Ale to nie wszystkie pytania, wątpliwości i niewiadome. Więc liczę na to, że może trochę pomożesz w ich rozwiązaniu.

Dlaczego możesz mi pomóc?

Bo prowadzenie bloga to takie trochę gadanie do samego siebie. Miłe dla siebie, a niekoniecznie dla innych. Można się czasem zagalopować albo stracić kontakt z rzeczywistością. Dlatego od czasu do czasu, szczególnie przy takich refleksyjnych i symbolicznych jubileuszach, warto zapytać o zdanie. A kogo jak nie Ciebie jako Czytelnika bloga?

Zanim ewentualnie coś podpowiesz spójrz jeszcze raz na tego bloga. Może przez pryzmat cytatów z filmu „39 i pół”? Myślę, że to dobry pomysł na tą okazję.

Pan ładnie pisze, to ludzie będą czytać…

Taka była pierwsza myśl, która przyświecał mi do jego założenia. Na ile to prawda to musisz ocenić sam. Z mojego punktu widzenia, nie wygląda najgorzej, dostaję nawet sporo miłych słów. Staram się „uprawiać” tzw. „lekkie pióro”, które Cię nie zanudzi. Tym bardziej, że wierzę w długie teksty, które z założenia nie są chętnie czytane.

To, co dzieje się w pracy, jest wyłącznie sprawą pracy.

I z tym się akurat nie zgadzam. To, co się dzieje w pracy jest na tyle ciekawe, przynajmniej w pewnej części, że warto to pokazać. Szczególnie w branży zieleni, choć i w geodezji nie brakuje ciekawych momentów. Warto podzielić się tym co się dzieje bo to często zbiór przydatnych informacji. Wydaje mi się, że szkoda aby tak po cichu odchodziły w niepamięć.

Wszystko da się zrobić.

To prawda, chociaż nie jest to nieraz proste. Zagospodarowanie i utrzymanie zieleni to ciężka praca, ale nie zawiera elementów fizyki kwantowej czy wiedzy tajemnej. Z tego powodu praktycznie wszystko można wykonać. Tym bardziej jeśli jest gdzie wcześniej podpatrzeć. Dlatego na blogu staram się prezentować jak najwięcej informacji, które podparte są przykładami i zdjęciami z bieżących realizacji.

Panie Darku, niestety, mam smutną wiadomość dla pana bliskich. Będą się musieli jeszcze długo z panem męczyć.

Może nie panie Darku, ale panie Tomku. I nie dla bliskich, a dla Was jako Czytelników bloga. Ponieważ ja, dobrowolnie i bez przymusu, raczej nie planuję zaprzestać jego prowadzenia. Być może się zmartwiłeś, ale niestety to prawda. Chyba, że skutecznie przekonasz mnie do tego, że powinienem sobie dać z tym spokój. Z obojętnie jakiego powodu: kiepskie informacje, nudny styl, nieciekawe artykuły itd. Wtedy faktycznie lepiej poświęcić czas na uprawę pietruszki.

To jest mistrzostwo Brazylii, a nie Puchar jakiejś tam ekstraklasy.

Tak właśnie sam traktuję tego bloga. Pewnie żyję w jakiejś wyimaginowanej przestrzeni, ale jest dla mnie jak mistrzostwo Brazylii albo nawet mistrzostwo Świata. Z jednej strony to pewnie głupie, ale z drugiej to całkiem przyjemne i praktyczne. Przede wszystkim daje to pewną odskocznię i dystans do codziennych problemów. A to już dużo. Poza tym wokół bloga istnieje cała otoczka, która pozwala mi poznawać ciekawych ludzi, których grono stale się powiększa.

Z pustego nawet nasz bank nie naleje.

Czyli jeśli skończą się mi tematy, zaniecham pracy w zieleni, nie będzie sensu dalej tworzyć bloga. Uważam, że bez realnej praktyki nie ma wiedzy, a bez wiedzy nie ma wpisu na bloga. Przynajmniej takiego, który mógłby chociaż w minimalnym stopniu Cię zainteresować.

Najważniejsza w życiu człowieka jest wolność – bez względu na to, czy jesteś z kimś, czy sam.

No właśnie. A blog to wolność. To jak wypłynąć w szalupie na pełne morze. Bez znajomych, rodziny, nawet bez koła ratunkowego. Tu jest się zdanym tylko na siebie, a każdy błąd może kosztuje „życie”. To daje emocje, a emocje dają wolność.

Chodzi mi o własny kawałek podłogi.

Ponadto blog to taki mój kawałek podłogi. Ja tu urządzam, ja tu sprzątam, ja tu jestem gospodarzem. Ty jesteś moim Gościem. To ja muszę o Ciebie dbać i sprawić abyś czuł się tutaj miło. Więc staram się, urządzam, gospodaruję tak aby było miło, a przede wszystkim interesująco. Poza tym robię tu co chcę.

Zawsze dobrze jest mieć plan B.

Bo pływanie w szalupie na pełnym morzu to igranie z losem. Podobnie jak prowadzenie bloga. Nie ma treści uniwersalnych, które spodobają się każdemu. Na każde napisane słowo jest pochwała i krytyka. I pisząc nie wiem, na co się w większym stopniu narażę. Dlatego warto mieć plan B, przewidywać, wyprzedzać fakty i minimalizować ryzyko. Bo pełne morze nie wybacza dużych błędów.

Wprawdzie chciałam dzisiaj popełnić samobójstwo, ale to może poczekać do jutra.

Niestety, ale to prawda. Blog to przede wszystkim ciężka praca. Kilkukrotnie byłem już bliski aby go zakończyć, ale na szczęście odłożyłem to do następnego dnia. Bywa, że ciężko zmobilizować się do pracy, bywa, że tematy które mam w głowie wydają mi się tak obszerne, że brakuje motywacji aby się z nimi zmierzyć. Albo odczuwam niemoc, która osłabia myśli. Mimo, że pomysł jest, ciężko go wyrazić. Ale to mija i cały czas brnę do przodu.

Czy ja zawsze muszę trafiać na świrów?

I całe szczęście. Bo bez świrów, potocznie zwanych pasjonatami, Świat nie posuwałby się do przodu. Podobnie jest w ogrodach, zieleni. Gdyby nie pasjonaci, zapaleńcy, miłośnicy ogrodów nie byłoby mojej pracy i nie byłoby bloga. Gdyby nie wiele wspaniałych Ludzi, których dzięki niemu poznałem, nie byłoby wielu tematów. Gdyby nie byłoby tematów, nie byłoby Czytelników. Więc Świry są potrzebne, oni napędzają mnie, ja napędzam Ciebie. Tak przynajmniej sobie życzę.

Zamieniam się w ucho.

Czyli czekam na to, co Ty masz mi do powiedzenia w kwestii bloga i mojego niewesołego „39 i pół”. Czy to czas na zmiany? I czy to czas na dokonanie wyborów?

Zwolnić albo nie zwolnić?
Spoważnieć albo nie spoważnieć?
Zająć się tylko geodezją albo tylko zielenią?
Czy zajmować się jak dotychczas jednym i drugim?
Prowadzić dalej bloga albo nie prowadzić?
Pisać wesoło albo na poważnie?
Czy przeplatać jedno z drugim?
Pisać praktycznie albo ciekawie?
Czy po trochę wszystkiego?

Zdjęcie tytułowe: Fotolia.com 64153527 – deska © fotodrobik

7 komentarzy

  • Panie Tomku proszę się nie zmieniać. Mam znajomych po 40tce, czyli o 10 lat starszych ode mnie, wcale nie zmienili się w stosunku do przed40ki 🙂 trzeba być na luzie i robić co się kocha dopóki zdrowie pozwoli 🙂 a czytać Pana uwielbiam! Z porad korzystam i mój ogród powoli i mozolnie nabiera kształtu i ogłady.

    • Wielkie dzięki za miłe słowa. W takim razie jeden głos na plus 🙂
      Znaczy, że nie jest aż tak źle 🙂
      Serdecznie pozdrawiam.

  • Tomku zajmuj się jednym i drugim czyli swoją dotychczasową pracą i pisaniem bloga.
    Jesteś najlepszy i życzę Ci byś trafił na pierwsze strony czasopism ogrodniczych.
    Wiem, że ty nie możesz bez tego żyć i nawet nie myśl o takich bzdetach. 😉
    Twój wiek to żaden wiek, co ja mam powiedzieć, zwykła kobieta po pięćdziesiątce!
    Wszystkiego najlepszego, spełnienia wszystkich marzeń, pozdrawiam.

    • Dziękuję! Ze wszytki mogę się zgodzić, ale nie ze „zwykłą kobietą” 😉 To chyba nie siebie miałaś na myśli? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *