UWAGA świeżo malowane. Ale co tam, my wiemy lepiej.

Jeśli kiedyś słyszeliście powiedzenie „wszystko da się zrobić” i uwierzyliście w nie, to muszę Was rozczarować. Jest jeden wyjątek: na terenach publicznych nie ma możliwości bezproblemowo pomalować ławek.

Nie wierzycie? A jednak. Ale po kolei. W ramach prac związanych z utrzymaniem terenów parkowych, z reguły w zakresie prac jest także utrzymanie i konserwacja małej architektury. W tym właśnie czynność magiczna: malowanie ławek. Jeśli ktoś z Was planuje się tym zająć to wpis jak najbardziej godny uwagi. Jeśli nie to trudno, również warto przeczytać.

Przez kilka lat, jak zajmuję się malowaniem ławek, nie zdarzyło się nigdy, ale dosłownie nigdy, aby nie było z tego tytułu problemów. Nasyłano już na mnie urzędników, straż miejską, a nawet policję, a wszystko na mocy bardzo prostego mechanizmu:
– Jest pomalowana ławka i jest oznakowana.
– Ale co tam, my wiemy lepiej.
– Wystarczy przetrzeć ręką i sprawdzić czy się nie klei.
– Nie, to siadamy.
– Posiedzimy chwilę, „tyłkiem rozgrzejemy” i nadchodzi moment wstania.
– Wstajemy i co?
– O kur… Przykleiło się. I zniszczyło spodnie.
– To co robimy?
– Zrywamy kartkę i oznakowanie, a następnie dzwonimy do urzędu, straży miejskiej albo na policję i zgłaszamy: przechodziłem parkiem, byłem zmęczony i usiadłem na ławkę, która była pomalowana i nie oznakowana. To skandal. Kto to wykonywał! Żądam odszkodowania!
– No to urzędnik, strażnik albo policjant interweniuje u mnie, czyli prostego wykonawcy.
– I problem gotowy. Zaczyna się wyjaśnianie i dochodzenie. Kto ma rację. Najczęściej wina „z urzędu” przypisana jest mnie i to ja muszę udowadniać, że „nie jestem jeleniem”. Nie pomagają tłumaczenia, zapewnienia i rzeczowe argumenty. Jest szkoda, musi być winny.

Dlatego od pewnego czasu postanowiłem się zabezpieczać i każdą malowaną ławkę mam w zwyczaju „na pamiątkę” sfotografować. Jednak i to nie pomaga, bo jak w nagłówku: my wiemy lepiej. Sami zobaczcie.

Na początku jest pomalowana ławka i oczywiście opisana: Uwaga świeżo malowane. W „dawnych czasach” takie oznakowanie w zupełności wystarczało i właściwie każdy mógł zobaczyć, że było malowane, lepiej nie siadać. Ale dziś taki numer nie przejdzie. Dlaczego? Bo co z tymi, którzy nie umieją czytać? Albo umieją czytać, ale akurat nie mają na to ochoty? No właśnie, problem gotowy. Jednak zanim się o tym przekonałem stosowałem właśnie takie „niewyraźne” oznakowania.

LAWECZKAzogrodemnaty2

LAWECZKAzogrodemnaty3

LAWECZKAzogrodemnaty4

LAWECZKAzogrodemnaty5

I to był pierwszy punkt zapalny. Co z tego, że jest kartka. Polak wie lepiej bo przetarł ręką. Więc siedzi. Swego czasu staraliśmy się nawet dozorować teren przez 24 godziny od pomalowania i udzielać słownych pouczeń. Jak poniżej: panowie nie widzą, że jest kartka: świeżo malowane. A idź pan, z reguły tak brzmiały te grzeczniejsze odpowiedzi.

LAWECZKAzogrodemnaty6

LAWECZKAzogrodemnaty7

Wiec daliśmy spokój z reprymendami i skupiliśmy się tylko na dokumentowaniu. Tak na wszelki wypadek. Przykłady można podawać w setkach jednak za każdym razem ten sam schemat: kartka z boku, „tyłek na ławce”.

LAWECZKAzogrodemnaty8

Ci co bardziej ostrożni woleli sobie na wszelki wypadek podłożyć jakąś część garderoby, co na dobrą sprawę niczego do sprawy nie wnosiło. Tylko tyle, że zamiast pobrudzić sobie spodnie, brudzili sobie tą właśnie inną część garderoby.

LAWECZKAzogrodemnaty1

Jednak zdarzali się także super przezorni czyli tzw. „dmuchający na zimne”, innymi słowy super spryciarze. Podkładali sobie gazety, albo siadali na naklejonych przez nas kartkach: uwaga – świeżo malowane. Kiedyś nazywało się to „szczyt głupoty”, dziś nazywa się to „praktyczne podejście”. Co prawda, na kartce mieścił się z reguły tylko jeden pośladek, ale nic to, przynajmniej on pozostawał czysty.

LAWECZKAzogrodemnaty9

LAWECZKAzogrodemnaty10

Efektem ubocznym zasiadania na pomalowanej ławce, oprócz zniszczonej odzieży, jest także zniszczona nasza praca. Z reguły tak jest, że farba zamiast pozostać na ławce, zmienia położenie i w sposób trwały przytwierdza się do garderoby. Z tego powodu jest zawsze właśnie całe larum, a zniszczonej pracy, kosztów i konieczności ponownej roboty nikt nie zauważa. Żaden urzędnik, strażnik ani nawet policjant. A po takim posiedzeniu, ławka jak najbardziej kwalifikuje się do ponownego malowania.

LAWECZKAzogrodemnaty11

LAWECZKAzogrodemnaty12

Chcąc być o krok przed wszystkim mądralami i spryciarzami zasiadającymi na świeżo pomalowanych i „tylko” opisanych ławkach, opracowaliśmy nową technologię tzw. barykadę albo jak kto woli ochronne zasieki. Jest to technologia rewolucyjna bo fakt, że z ławką jest „coś nie tak”, dojrzą nawet ci, którzy nie są zwolennikami czytania. Dla bezpieczeństwa, czasami stosujemy także, zabezpieczenie podwójne: zasieki i oznakowanie opisowe. Od przybytku głowa nie boli.

LAWECZKAzogrodemnaty13

LAWECZKAzogrodemnaty14

LAWECZKAzogrodemnaty15

LAWECZKAzogrodemnaty16

LAWECZKAzogrodemnaty17

Jest to o tyle bezpieczniejsze, że jeśli nawet, oznakowanie opisowe „zniknie”, zasieki pozostają. Nie zawsze, ale jak zawiedzie jeden element, jest jeszcze drugi. Trochę na zasadzie jak zniżka w PZU za dwa zabezpieczenia w samochodzie. Co prawda i tak ukradną, ale chociaż chwilowo czujemy się spokojniejsi.

LAWECZKAzogrodemnaty18

LAWECZKAzogrodemnaty19

LAWECZKAzogrodemnaty20

LAWECZKAzogrodemnaty21

Bywa również i tak, że pod naporem „wyjątkowo dociekliwych”, całe zabezpieczenia zostają nadszarpnięte tzn. zarówno oznakowania opisowe jak i same zasieki. Dlatego w przyszłości rozważam jeszcze większą prewencję i wzmocnienie zabezpieczeń. Albo będą to zasieki z drutu kolczastego, a być może nawet i „warta ochrona” przy każdej pomalowanej ławce. To się jeszcze ustali.

LAWECZKAzogrodemnaty22

LAWECZKAzogrodemnaty23

Tym bardziej, że „pomysłowość” ludzka nie zna granic. Czasami mam nawet wrażenie, że to świeże powietrze parkowe jeszcze bardziej ją potęguje. Zdarza się, że jeśli nawet przetrwa samo zabezpieczenie ławki, to znikają poszczególne jej elementy. Być może bywa tak, że komuś się przyklejają i zmuszony jest pójść z nimi do domu.

LAWECZKAzogrodemnaty24

LAWECZKAzogrodemnaty25

Ale szczytem szczytów są sytuacje kiedy znikają zabezpieczenia, a ławki same „wykopują” się z podłoża. Być może to farba tak działa? Trzeba to będzie jeszcze zaobserwować.

LAWECZKAzogrodemnaty26

Jak widać, malowanie ławek na terenach publicznych, to nie jest prosta sprawa. Jeśli będziecie kiedyś stali przed takim zadaniem to trzeba się wyjątkowo przygotować i zabezpieczyć. Szczególnie w dzisiejszych czasach gdzie za wszystko można spodziewać się żądania o odszkodowanie. A bezczelność i wyrachowanie ludzkie nie zna granic. Spotkałem się już nawet z różnymi próbami wyłudzenia gdzie rzekomo poszkodowany obkupił się w różne używane ubrania, celowo usiadł na ławce, a następnie żądał odszkodowania jak „za prezydenta”.

Miałem już z tego tytułu kilka „spraw” więc wiem jak działają te mechanizmy. Więc jeśli prowadzicie lub będziecie prowadzili taką działalność i zobligowani będziecie do malowania czegokolwiek na ogólnodostępnym terenie, zabezpieczcie się z każdej możliwej strony. W szczególności zwróćcie uwagę na następujące sprawy:

– używajcie tylko i wyłącznie szybkoschnących farb tzn. takich które schną kilka, a nie kilkadziesiąt godzin.
– malujcie wczesnym rankiem tak aby do godzin popołudniowych ławki teoretycznie były już suche. Wtedy zaczyna się wzmożony ruch.
– malujcie tylko w ciepłe i suche dni, przestrzegając też zasad podanych na opakowaniu farby. Wszystkie odstępstwa od zaleceń wydłużą schnięcie czyli jednocześnie tzw. niebezpieczny dla Was okres.
– jeśli macie taką możliwość malujcie dziennie maksymalnie kilka ławek i najlepiej zlokalizowanych blisko siebie.
– bezwzględnie oznakujcie ławki taśmą i opiszcie, że malowane.
– koniecznie zróbcie zdjęcia oznakowanych ławek, które w razie roszczeń utrącą argumenty, że ławka nie była oznakowana.
– w miarę możliwości, jeśli prowadzicie na tym terenie inne prace, postarajcie się przez te kilka godzin mieć „na oku” pomalowane ławki. A szczególnie sytuację czy ktoś celowo nie usuwa Waszych zabezpieczeń.
– pamiętajcie, że farba to nie woda i ewentualnie faktyczne szkody, mogą Was sporo kosztować,
– przede wszystkim starajcie się przewidywać i kontrolować sytuację w myśl zasady: głupota i złośliwość ludzka nie zna granic.

Myślę, że jeśli prowadzicie tego typu działalność, powyższe rady będą Wam pomocne. Jeśli nie, to były dla Was miłą rozrywką. Co więcej potraktujcie ten wpis jako pierwszy z serii „dobrych rad” dla wszystkich związanych lub myślących o zawodowym związaniu się z branżą utrzymania zieleni. Kolejne już niebawem.

6 komentarzy

  • A podobno człowiek to istota rozumna… niestety prosty napis na ławce przekracza możliwości intelektualne niektórych ludzi. W życiu bym nie przypuszczała, że komuś dla paru groszy chce się bawić w odszkodowania albo celowe polowanie na malowane ławki w ciuchach wprost z lumpeksu. Jednak parkowe powietrze wynosi wyobraźnię na wyżyny 😉

  • uwaga, mam gotowe rozwiązanie problemu:
    należy udać się do wypożyczalni dobermanów, wybrać kilka najbardziej dorodnych okazów i przywiązać po jednym do każdej ławki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *