Mały, prosty i skromny ogród wielkanocny

Jeśli jesteś Czytelnikiem bloga to wiesz, że w swoich ogrodowych podróżach trafiam do różnych ogrodów. Dużych, małych, nowoczesnych, naturalnych, mniej i bardziej rozbudowanych. Jednak wszystkie je łączy jedno – wielka pasja ich właścicieli. I właśnie w te ramy wpisuje się również ten malutki „ogród wielkanocny”, do którego przypadkowo trafiłem podczas świątecznego spaceru.

Miejsce to ciężko nawet nazwać ogrodem, bo tak naprawdę jest to niewielkie, wybrukowane podwórko na tyłach kamienicy, o wymiarach może 10 na 5 metrów.

Od tyłu ograniczone budynkiem, z jednego boku budynkiem gospodarczym, z drugiego płotem, a od czoła bramą wjazdową o szerokości mniej więcej 3 metrów i zlokalizowaną tuż obok niej niewielką rabatką, z pięknie kwitnącymi wrzoścami.

.

Ogród wielkanocny – dlaczego tak mi się spodobał?

To niewielkie podwórko ma w sobie coś wyjątkowego. Mimo tego, że nie ma w nim trawnika, nie ma pięknych i wyszukanych kompozycji roślinnych, nie ma nawet żadnej wyjątkowej architektury. Ale za to jest mnóstwo prostych dekoracji oraz małych, głównie doniczkowych nasadzeń. A to wszystko jest tak pięknie dobrane kolorystycznie, że wprowadza naprawdę ciepły i wyjątkowy nastrój, że po prostu chce się tam wejść, usiąść i nie wychodzić.

Zresztą tak właśnie było ze mną. Po prostu przechodziłem obok i zauważyłem to niezwykłe miejsce. Wszedłem i ciężko było mi wyjść. A to miejsce to jak wspomniałem zwykłe, udekorowane podwórko. Natomiast wszystko to, co się w nim znajduje, aż samo wzbudza uśmiech na ustach. Zresztą spójrz sam, chociażby na zwykłą ścianę budynku gospodarczego, która ma w sobie coś niebywałego.

Albo ten sympatyczny kącik z palet,

czy każdą dekorację, która jest małym dziełem, w które właściciele włożyli całe swoje serce.

A dlaczego to ogród wielkanocny? Bo w to wszystko został wprowadzony świąteczny nastrój. Piękne dekoracje, które budzą kolejny uśmiech na ustach.

Kończąc ten krótki, trochę przypadkowy post, chciałbym abyś wyciągnął z niego jedno. Ogród tak naprawdę, to definicja umowna. Jak pokazuje ten przykład, można go zrealizować dosłownie wszędzie. Nie ma ku temu żadnych ograniczeń. Idealnie sprawdza się tu zasada: chcieć to móc. Wystarczy kawałek przestrzeni, którą można ciekawie zaaranżować. Owszem można dyskutować, że to trochę może mało poważne, zbyt kolorowe itd. Ale nie to jest najważniejsze. Każdy ma inny gust. Ważne jest to, że każde miejsce możne być wyjątkowe i takie, w którym po prostu można czuć się dobrze. A o to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Tomasz Szostak

Cześć! 👋
Zapisz się do naszego newslettera!

Zapisz się do naszego newslettera! Odbierz e-book Zioła dla zdrowia

Nie wysyłamy SPAMu, przeczytaj naszą politykę prywatności aby dowiedzieć się więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *