Blog bez komentarzy to jak wesele bez orkiestry. Dlaczego więc warto komentować na blogu?

Nie jest większą tajemnicą, ani nawet tajemnicą państwową, że blog to miejsce szczególne. Raczej specyficzne. Pisze go ktoś, a ktoś go czyta. W przypadku bloga zogrodemnaty.pl piszę ja, a czytasz Ty.

Nie jest także tajemnicą, że blog, przynajmniej w moim przypadku, to nie jest pamiętnik czy inna forma zwierzania się albo spowiedzi pt. „co zrobiłem dobrego, a co złego”. Blog, w moim przypadku, to rodzaj delikatnego „poradnika” z elementami rozrywkowymi, ciekawymi, a czasami nawet lekko inspirującymi, które wynikają z tego czym się, na co dzień, zajmuję oraz interesuję.

Nie jest wreszcie tajemnicą, że prowadzę go dla Czytelników, w tym także dla Ciebie, aby coś Ci pokazać, czymś zaciekawić, a być może coś Ci doradzić. Wobec tego dobrze jest jeśli powiesz mi, że to co piszę jest dobre albo zupełnie beznadziejne. Bez obaw, nie obrażę się. Mogę ewentualnie próbować z Tobą podyskutować.

Dlaczego to takie ważne?

Z dwóch powodów:

po pierwsze potrzebuję wiedzieć co o tym myślisz, czy wpis, nad którym siedziałem kilka godzin, a czasami dni, jest dobry, potrzebny czy całkowicie nie do przyjęcia. Potrzebuję tego aby wyciągać wnioski i mieć drogowskaz do dalszej pracy,

po drugie wypada abyś po przeczytaniu czegoś dał mi znać, poklepał po ramieniu lub kopnął w tyłek. Nie dając mi znaku, to tak jakbyś przyszedł do kogoś, wysłuchał jego rady, zobaczył co ma do pokazania, a potem odwrócił się i bez słowa poszedł do domu. Kiepsko trochę, prawda?

Dlaczego warto komentować?

Przede wszystkim z powodów opisanych powyżej. Ciebie to nic nie kosztuje, ja wiem co o tym myślisz, Ty odchodzisz kulturalnie, ja jestem zadowolony.

Ale nie tylko. Zdaję sobie sprawę, że napisanie komentarza to jest jakiś wysiłek. Trzeba wpisać swoje imię, względnie nick, maila, a do tego jeszcze kilka słów komentarza. Nie myśl więc, że wysiłków tych nie zauważam i nie doceniam. Bo zauważam, bardzo cenię i oczywiście za każdy, z osobna, dziękuję.

Wobec tego zachęcam do komentowania. Przede wszystkim ze względu na opisane powyżej zasady. Blog bez komentarzy to jak wesele bez orkiestry. Prawie nie żyje. I co z tego, że są odwiedziny, statystyki powodują uśmiech na ustach, skoro nie ma życia, interakcji pomiędzy mną i Tobą? Nie może tak być. Mam nadzieję, że się z tym zgodzisz.

11 komentarzy

  • Witaj Tomku….
    Masz racje,blog bez komentarz nie zyje.Staram sie jak tylko mogr komentuje i u Ciebie i u innych,bo sama wiem jakie to mile no i tak jak piszesz…wiesz czy jest ok,czy trzeba cos zmienic…
    Wiec pisz dalej…Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Komentować, komentować i komentować. Nie można powiedzieć, że to obowiązek, ale dobre maniery tego wymagają. Jestem tu gościem więc wypada zostawić po sobie mały ślad. I napisać albo “do widzenia” albo “do zobaczenia”. W moim przypadku raczej to drugie 🙂

  • Poczułam się wywołana do tablicy, bo do tej pory zaglądałam tu na milcząco.
    Więc zostawiam swoje pozdrowienie i postaram się to poprawić.

  • A ja się z kolei zgodzić nie mogę. Jeżeli blog posiada opcje wyłączenia komentarzy ( a posiada ) to znaczy że taki model prowadzenia bloga również był brany pod uwagę.

    “po pierwsze potrzebuję wiedzieć co o tym myślisz, czy wpis, nad którym siedziałem kilka godzin, a czasami dni, jest dobry, potrzebny czy całkowicie nie do przyjęcia. Potrzebuję tego aby wyciągać wnioski i mieć drogowskaz do dalszej pracy…”
    Ja siedzę nad kolejnym wpisem dopóki coś mi w nim nie odpowiada, ale w momencie gdy go kończę i publikuje na blogu wiem że jest dobry i nie potrzebuje do tego zdania osób trzecich 😉

    Z tym co piszesz w akapicie “po drugie…” też nie mogę się zgodzić – nie potrzebuje klepania po ramieniu. Mam świadomość ile czasu poświęcam nad tym aby wszystko było dopracowane i wiem że robię dobrą robotę. Wydaje mi się że brakuje Ci trochę pewności siebie i nie czujesz do końca tego co robisz.

    Blog bez komentarzy jak najbardziej może istnieć, widziałem już takich sporo i były naprawdę fajnie prowadzone. Sprawdza się to szczególnie w blogach “technicznych” gdzie w poście pokazuje się konkretną rzecz, krótki opis, kilka przykładów i link do miejsca gdzie znajduje się więcej informacji na dany temat. Uwielbiam takie blogi – krótko i na temat.

    Być może wynika to z faktu że sam odwiedzam blogi ( techniczne ) w celu uzyskania konkretnej informacji i znikam. A jeżeli mam pytanie do autora to zawsze korzystam z email-a. Dziś zrobiłem wyjątek.

    Pozdrawiam,

    • Na wstępie dzięki, że zrobiłeś wyjątek i zabrałeś głos.

      Ja również nie zgadzam się z Twoim chociaż ma on również swoje racje. Ale według mnie, to że Ty wiesz i ufasz, że Twój wpis jest dobry, to wcale nie oznacza, że taki jest.

      Nie możesz stanąć obok i obiektywnie na niego spojrzeć. Pisząc cokolwiek jest w Tobie dużo emocji i zawsze wydaje Ci się, że jak już coś “puszczasz w eter” to jest to idealne. Ale tak niestety może nie być, mimo, że Ty tego nie widzisz.

      I to wcale nie chodzi o pewność siebie czy ją mam czy nie, ale o zwykła obiektywną ocenę tego co stworzyłem. Coś ale krytyka, recenzja filmu, książki…

      Natomiast blogi bez komentarzy nie pasują mi również z tego powodu, że wydają się takie suche, jakby bez życia. Może techniczne tak wyglądają, nie wiem, nie czytam. Natomiast większość blogów, które oglądam jednak komentarze posiadają.
      Jedyną opcją, którą zakładam na brak komentarzy to sytuacja, że coś opisuję, streszczam jakąś “robotę”, daję jakieś wskazówki i jest to zrobione tak “perfekcyjnie”, że kompletnie nie ma czego dodać ani o co zapytać w komentarzu. Jednym słowem temat wyczerpany na maxa. Jednak mnie się to nie zdarzył…

      Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki, że zrobiłeś wyjątek z komentarzem. Coś w tym musi jednak być… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *