Busem przez polskie ogrody – OGRÓD 18 – część 1.

1 busem przez polskie ogrody ogrod 18
1 busem przez polskie ogrody ogrod 18

“Busem przez polskie ogrody” to jak zapewne już wiesz duży, całoroczny projekt realizowany na blogu “Z ogrodem na TY”. Jego głównym założeniem jest cykl wizyt w ogrodach Czytelników, czego efektem są pełne inspiracji posty. Ideą projektu jest propagowanie świadomego i pełnego pasji ogrodnictwa, ale równie istotne jest ukazanie, jak wiele radości może dać samodzielne gospodarowanie przydomową przestrzenią, a także zaprezentowanie najciekawszych rozwiązań w zakresie architektury ogrodowej i nasadzeń roślinnych. A wszystko to bez angażowania dużych budżetów! Projekt ma jednocześnie edukować, bawić i motywować Czytelników bloga do świadomej i wzmożonej troski o własne ogrody.

A zatem to ogólne założenia. Natomiast, jak zauważyłeś, jednym z działań są “pełne inspiracji posty”, czyli posty na blogu pokazujące odwiedzone ogrody i relacjonujące wizyty, które odbywam, odwiedzając przepiękne miejsca i spotykając się z ciekawymi ludźmi. Zapraszam zatem na osiemnastą relację z kolejnego odwiedzonego ogrodu w projekcie “Busem przez polskie ogrody” – sezon 1. Bo już teraz, patrząc na zainteresowanie Czytelników, wiem, że będą kolejne.

Relacja, podobnie jak te z wcześniejszych ogrodów, ze względu na ilość materiału, którym chcę się z Tobą podzielić, została rozdzielona na dwie części. Na końcu tej, którą czytasz, znajdziesz odnośnik do drugiej, w której dokończysz podróż przez ten wspaniały ogród. I uwaga: znajdziesz tam również szczegóły KONKURSU, w którym możesz zdobyć fajny zestaw nagród. Polecam.

.

Ogród 18 – Królestwo dekoracji

Jak pewnie już wiesz z poprzednich relacji, każdy z odwiedzonych ogrodów staram się na wstępie jakoś nazwać i zatytułować. Tak, aby na początku nastawić Cię na to, czego możesz się po nim spodziewać. Innymi słowy, staram się znaleźć jakąś główną cechę i wyróżnik danego miejsca, który zdecydowanie odróżnia go od pozostałych. I tak jest również w tym przypadku. Pierwszym skojarzeniem, które przychodzi na myśl po wejściu do tego ogrodu jest „królestwo“, a jego Właścicielka to „Królowa dekoracji“. Dekoracje, własnoręcznie przez Nią robione, są dosłownie na każdym kroku. Mniejsze, większe, które łączy jedno: wykonane są niezwykłą pracowitością i pomysłowością, z naturalnych materiałów.

Definiując wstępnie ten ogród, muszę wspomnieć jeszcze o jednej nazwie, którą wprowadziła sama Właścicielka – Iwona i pod nią prowadzi jego stronę. To określenie U Iwonki w ogródku, które moim zdaniem jest niezwykle skromne, w stosunku do tego, co w tym ogrodzie można zobaczyć. Myślę, że wynika to z niezwykłej skromności samej Iwony, która jakby nie zauważała tego, jak piękne i wyjątkowe miejsce stworzyła.

Wracając jednak do kulisów mojej osiemnastej wizyty w projekcie “Busem przez polskie ogrody”, na początek kilka spraw ogólnych, tak abyś wiedział, gdzie tytułowy bus dojechał. A dojechał do miejscowości Międzyrzecz, co na mapie wygląda następująco:

Kolor czerwony to tradycyjnie miejsce skąd wyruszyłem, a ta ciemnozielona kropka z numerem 18, to właśnie lokalizacja osiemnastego ogrodu, położonego w województwie lubuskim. Do pokonania miałem zatem około 340 kilometrów w jedną stronę.

Dodam, że powyższą mapę oraz planszę, na której zaznaczone są lokalizacje wszystkich odwiedzonych ogrodów, znajdziesz również w zakładce projektu Gdzie dotarłem?.

Wracając do wizyty, jak zawsze, bus zaparkował w ogrodzie, konkretnie przed domem, a ja miałem możliwość przywitać się z przemiłą Właścicielką ogrodu – Iwoną. Jeśli czytasz uważnie wszystkie relacje, zauważyłeś pewnie, że to pewnego rodzaju schemat, który staram się powielać. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby ten charakterystyczny bus do ogrodu nie wjechał, a jak nie przywitał się z Gospodarzami. Tym bardziej, że mam szczęście trafiać na wyjątkowo miłe, otwarte i gościnne osoby, co miało miejsce również w tym przypadku.

.

Lokalizacja ogrodu

Osiemnasty odwiedzony ogród położony jest na niewielkiej, kilkuarowej działce. Jednak niech absolutnie Cię to nie zmyli albo co gorsze błędnie nastawi, że na takiej powierzchni nie można zrobić ciekawego ogrodu. Jak za moment zobaczysz jest to absolutnie możliwe, co więcej, udowodniło już to kilka wcześniejszych ogrodów odwiedzonych busem.

Ogród Iwony jest położony w zwartej zabudowie, ale zupełnie nie dającej tego odczuć. A to za sprawą wyjątkowych nasadzeń, które sprawiają, że będąc w ogrodzie ma się poczucie, jakby było się w magicznej, wyciętej ze Świata krainie. Siedząc w licznych zakątkach, otoczonych pięknie kwitnącymi roślinami, wśród magicznych dekoracji, można odnieść wrażenie, że Świat się tu zaczyna, a zarazem kończy. Po prostu nie widać, nie słychać i nie potrzeba do szczęścia niczego innego.

.

Najważniejsze elementy ogrodu

Osiemnasty ogród, który pojawił się na trasie busa w projekcie “Busem przez polskie ogrody”, to jak zwykle ogród zdecydowanie inny od poprzednich. I o to właśnie chodzi, bo staram się aby każdy ogród był inny, miał w sobie inne elementy, zaskakiwał czym innym i dawał inne inspiracje.

Stąd ten ogród właśnie innymi elementami może Cię zaskoczyć. I dać Ci zupełnie inną garść inspiracji i pomysłów, które możesz przenosić do własnego ogrodu. Zanim przejdę do omówienia szczegółów, kilka ogólnych wskazówek, a zarazem bardzo ważnych spraw:

  • przede wszystkim to informacja, że ogród Iwony to prawdziwe królestwo dekoracji. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dbałość o szczegóły i wyrafinowany styl dekoracji oraz aranżacji jest tak duża, że mało jest ogrodów, w których przywiązuje się do tego aż tak dużą wagę,
  • po drugie ten ogród to doskonały przykład właśnie na to, że na niewielkiej powierzchni można zaaranżować niezwykłą przestrzeń, która zupełnie wycina się i izoluje z otoczenia,
  • po trzecie w tej przestrzeni można prowadzić nie tylko piękne rośliny, ale również stworzyć wiele oryginalnych zakątków, które aż proszą się aby w nich usiąść i najlepiej już wcale nie odchodzić,
  • po czwarte ogród Iwony udowadnia, że może być miejscem niezwykłego hobby, w którym można realizować zupełnie nietypowe ogrodnicze fantazje. Tak jak Iwona, która stworzyła miejsce nie tylko oryginalnie udekorowane, ale również z fantastycznie prowadzonymi roślinami,
  • i najważniejsze. Ten ogród udowadnia również to, że uwagę warto przywiązywać do każdego szczegółu. Co więcej wszystko można wykonać samemu, pracą własnych rąk i według swojego pomysłu,
  • natomiast mówiąc tak ogólnikami, zalety tego ogrodu mógłbym jeszcze długo wymieniać. Bo naprawdę jest ich tam wiele. Jednak przejdę do bardziej namacalnych elementów i skupię się na sprawach najważniejszych, które tradycyjnie warte są podpatrzenia i przeniesienia do innych ogrodów.

Zanim jednak to zrobię, mała uwaga, a zarazem pewna nowość w relacjach z odwiedzanych ogrodów. Otóż w dalszej części posłużę się pewnymi cytatami i tekstami, które otrzymałem od samej Iwony. Jak może wiesz, jest na tyle znaną i cenioną Ogrodniczką, że na bieżąco pokazuje swój ogród, a także pisze teksty do różnych czasopism. Myślę więc, że będzie to ciekawe doświadczenie, móc spojrzeć na ten ogród jej oczyma. Zapraszam.

.

Pasja po pięćdziesiątce

Odkąd sięgam pamięcią, w moich marzeniach zawsze był ogród. Ogród piękny, kolorowy, pełen kwiatów, roślin i pięknych ozdób. Ogród zadbany, wypieszczony i dopracowany w każdym elemencie.

Marzenie o ogrodzie spełniło się kilkanaście lat temu. Jednak dopiero dziś można powiedzieć, że stał się on taki jak sobie wyobrażałam, prawdziwie dorósł i nabrał charakteru. Nie było to łatwe, te wszystkie lata to przede wszystkim ciężka praca, walka ze swoimi słabościami, brakiem czasu, ale także i dostatecznej wiedzy. To dążenie do doskonałości, do osiągnięcia wymarzonego ideału, a tym samym pełnego spełnienia marzeń i ukrytych pasji.

Ogród jak kobieta

Każda, nawet najpiękniejsza kobieta lubi kosmetyki, biżuterię i piękne kreacje. W nich czuje się jeszcze piękniejsza i dowartościowana. Nie inaczej jest z ogrodem, który choćby najpiękniejszy, prawdziwego uroku nabiera dopiero po przystrojeniu. To moja dewiza, którą od lat stosuję we własnym ogrodzie. Zimą, wiosną, latem ogród zmienia stroje niczym piękna dama.

Dekoracje

Dekoracje ogrodowe to nie są dla mnie tylko zwykłe przedmioty. Każdy z nich ma swoją małą historię, z każdym związana jest jakieś krótkie wspomnienie. Chociażby o pięknych chwilach kiedy na łąkach czy w lesie zbieram materiały do ich wykonania. Widząc szyszki, ciekawie wygięte gałęzie, oczami wyobraźni już tworzę dekoracje, w których mogą być użyte. To niesamowite uczucie, które daje mi radość, pobudza zmysły i rozpala wyobraźnię. Praca nad dekoracjami, składanie w całość tego co nazbieram, to chwile równie wyjątkowe. Dają mi poczucie wolności i pozwalają urzeczywistnić wszystko to, co kryje się w mojej duszy.

Moje dekoracje to plecione z gałązek brzozowych oraz pędów winobluszczu wielkie kapelusze, kosze, dzbanki, a nawet filiżanki, które z całej kolekcji wydają mi się najbardziej urocze. Jednak największą moją dumą są rzeźba kobiet, które są niemal naturalnych rozmiarów. Kosztowały mnie mnóstwo wysiłku, ale efekt końcowy wynagradza mi to wszystko z nawiązką. Wiele dni pracy, zarwanych nocy, a także innych obowiązków, które niestety chwilowo zeszły na drugi plan.

Nie jestem artystką ani z wykształcenia ani powołania. Jednak moją prawdziwą pasją jest ogród, a konsekwencją tego jest chęć aby był jak najpiękniejszy. To sprawiło, że kilka lat temu rozpoczęłam samodzielne wykonywanie naturalnych dekoracji, co z każdym rokiem rozwijam, ulepszam i wykonuję z coraz większą wprawą. Jestem samoukiem oraz amatorem, a prace, które wykonuję może nie są perfekcyjne i idealne. Jednak jestem z nich dumna bo są efektem mojej wyobraźni, pracy moich rąk i miłości jaka płynie z mojego serca. A to chyba wystarczające powody abym mogła je kochać i podziwiać, co zresztą, wraz z moimi bliskimi, robię każdego dnia.

W moim ogrodzie mam wszystko, co w ogrodzie być powinno. Są chodniczki, którymi przemieszczam się w poszczególne jego części, kąciki wypoczynkowe, rabaty obsadzone pięknymi i wypielęgnowanymi roślinami oraz oczywiście starannie prowadzony trawnik. Jest nawet nieduże oczko wodne i przechodzący nad nim mały mostek, który kojarzy mi się z wielkimi ogrodami, bogatymi we wszelaką ogrodową architekturę i ciekawe rozwiązania. Lubię czasem na nim stanąć i wpatrywać się w lustro wody oraz pływające w oczku, małe, kolorowe rybki.

Swego czasu miałam w ogrodzie pewnego mizernego iglaka, z którego opadały igły, a nawet całe gałązki. Był prawie cały zbrązowiały i aż prosił o ratunek. Chociaż jego wygląd był już na tyle nieatrakcyjny, że większość osób pewnie dałaby sobie z nim spokój i zapewne zostałby wycięty. Jednak ja nie dałam za wygraną i postanowiłam o niego walczyć.

Wycięłam chore i suche gałązki, pozostawiając tylko te, które dawały nadzieję na przetrwanie. Następnie wykonałam opryski przeciw brązowieniu igieł i zasiliłam go nawozem.

Co dzień obserwowałam jak roślina walczy, powolutku odradza się i dosłownie na moich oczach odzyskuje utracony wigor. Po roku iglaczek odzyskał formę fizyczną, ale ze względu na duże ubytki po wcześniejszych cięciach, niestety nie wyglądał okazale. Wówczas miałam nawet chwilę zawahania, zastanawiałam się nad jego dalszą egzystencją, co przyznam nigdy wcześniej nie zdarzyło się w moim ogrodzie. A, że lubię wyzwania, postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę i rozpoczęłam jego kształtowanie.

Robiłam to etapami. Na początku, dużymi nożycami, przycięłam go powierzchownie, eliminując określone pędy, nadając mu wstępny, ogólny zarys. Następnie, nożycami krawieckimi, dokonywałam kolejnych cięć, aby wydobyć z niego określone szczegóły i elementy, które mogły dodać mu uroku. By uzyskać zamierzone kształty, przywiązywałam nawet do siebie określone gałązki.

Po dwóch latach, mój es-flores, ukształtował się, wzmocnił i zmężniał na tyle, że wyglądał zdrowo, pięknie i okazale. Po wcześniejszych problemach zdrowotnych nie było już śladu, a jego uzyskany kształt sugerował, jakby od początku był zamierzony.

Moją największą dumą w ogrodzie jest “niwaki” z żywotnika, który przypomina swoim wyglądem bonsai. Są na nim przystrzyżone chmurki, serduszka, poduszki i różne fantastyczne kształty. Ponadto mam też rośliny piękne formowane w kule, stożki czy spirale, które przemieniają ogród w małą galerię sztuki.

Jednak jak to wygląda i co to jest, znajdziesz już w drugiej części tego postu, o czym wspomniałem na wstępie, dzieląc go ze względu na obszerny materiał zdjęciowy.

Zatem aby dokończyć opowieść o ogrodzie, który jest królestwem dekoracji oraz wziąć udział w KONKURSIE, przejdź do drugiej części postu.

Tomasz Szostak

Cześć! 👋
Zapisz się do naszego newslettera!

Zapisz się do naszego newslettera! Odbierz e-book Zioła dla zdrowia

Nie wysyłamy SPAMu, przeczytaj naszą politykę prywatności aby dowiedzieć się więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *