Zero waste w ogrodzie. Po pierwsze – nie marnuj

Jak mawiał jeden z królów Polski, wybitny dowódca, mecenas kultury i sponsor wydawnictw książek naukowych – Jan III Sobieski: „Wiesz jak chętnie czytam, a że nie mam chwili spokoju, to od miesiąca książki w ręku nie miałem.” I właśnie ja również mogę podpisać się pod tymi słowami, z tą tylko różnicą, że książki nie miałem w ręku znacznie dłużej. Stąd z prawdziwą przyjemnością sięgnąłem po jeszcze ciepłą nowość wydawniczą, pod tajemniczym nieco tytułem: “Zero waste w ogrodzie. Po pierwsze – nie marnuj.”

I to wcale nie dlatego, że akurat nic innego nie miałem pod ręką, ale dlatego, że z tematyką książki i jej przesłaniem jest mi wyjątkowo po drodze. No bo kto by nie chciał aby świat żył bardziej ekologicznie? Ty również chcesz? To zacznij od siebie i od swojego ogrodu. Ale najpierw od lektury, która dokładnie wskaże Ci, jak się do tego zabrać. Bo gwarantuję Ci, że nawet jak myślisz, że wiesz jak to zrobić, to po lekturze przyznasz mi rację, że jednak wiedziałeś niewiele.

.

Zero waste w ogrodzie. Po pierwsze – nie marnuj

Pewnie zastanawiasz się, co tak naprawdę oznacza ten tajemniczy tytuł „Zero waste w ogrodzie”. Otóż są to zasady, które w języku angielskim sprowadzają się do pięciu “r”:

  • refuse, czyli odmowa

  • reduce, czyli ograniczanie

  • reuse, czyli ponowne używanie

  • recycle, czyli poddawanie recyklingowi

  • rot, czyli kompostowanie

Myślę, że wiele to wyjaśnia, a Ty widzisz już, w którą stronę to zmierza i o czym tak naprawdę jest ta książka.

Niemniej jednak dodam, że w praktyce ogrodniczej, mimo że wydaje się to restrykcyjne, zasady zero waste tak naprawdę wcale nie są skomplikowane. Co więcej, oszczędni ogrodnicy stosowali je już od dawna, zanim jeszcze zjawisko to otrzymało swoją nazwę. Natomiast Autor książki – Michał Mazik doradza, jak robić to mądrze i efektywnie, tak aby Twój ogród był prawdziwym zielonym azylem, własnym kawałkiem dzikiej przyrody, ale również skrawkiem planety jak najbardziej dla niej przyjaznym. Uspokoję Cię jednak, że wcale nie chodzi o to, aby wracać do czasów prehistorycznych, nie korzystać w ogóle ze zdobyczy cywilizacyjnych i technologicznych, ale aby robić to rozsądnie i uważnie. Wtedy Twój ogród naprawdę rozkwitnie, a Ty zyskasz miano prawdziwego gospodarza w stylu eco.

.

Ale o czym tak naprawdę jest ta książka?

Nie jest to oczywiście powieść, ani tym bardziej kryminał, stąd nie spodziewaj się w tej książce szczególnie trzymającej w napięciu akcji. Jest to natomiast coś w rodzaju poradnika, który bezpiecznie przeprowadzi Cię przez różne obszary i wskaże działania oraz nawyki ekologiczne, które sprawdzają się zarówno w gospodarstwie domowym, jak i w ogrodzie. A przede wszystkim właśnie w ogrodzie. Zatem książka zachęci Cię do pewnego stylu życia i wprowadzenia pozytywnych zmian, a także wyeliminowania pewnych nawyków, którym zdecydowanie nie jest po drodze z ekologią.

Pamiętaj jednak, że z wprowadzaniem pozytywnych zmian, jest podobnie jak z eliminowaniem złych nawyków żywieniowych. Jeśli od razu rzucisz się na głęboką wodę, najprawdopodobniej się zniechęcisz. Stąd musisz działać stopniowo, krok po kroku, poprawiając poszczególne elementy. I tak właśnie jest napisana ta książka. Nie przedstawia Ci wszystkiego od razu, ale chronologicznie, małą łyżeczką podaje rozwiązania na poprawę poszczególnych obszarów Twojego ogrodowego życia.

Wiedz również, że książka nie nawołuje do powrotu do epoki kamienia łupanego. Ale wskazuje rozwiązania, jak korzystać z dobrodziejstw współczesności, z tym że w sposób świadomy, odpowiedzialny i właśnie bezpieczny dla środowiska.

.

Forma wydania

Książka jest w miękkiej oprawie, co sprawdza się szczególnie w sytuacji, kiedy na przykład niechcący spadnie Ci na nogę. Wtedy właśnie docenisz jej lekkość, podobnie zresztą jak siedząc z nią wygodnie i dłużej trzymając ją w ręce. Ma 280 stron, ale spokojnie, czcionka jest duża, a sporą część stanowią ilustracje. Zresztą bardzo ładne.

Cała treść jest przejrzyście podzielona na rozdziały, dzięki czemu nie musisz czytać jej za jednym podejściem, ale możesz sięgać do poszczególnych tematów, nad którymi akurat chcesz pracować.

Co nie zmienia oczywiście faktu, że tak naprawdę polecam Ci ją w całości, bo jak się domyślam, w każdym rozdziale znajdziesz coś, co zapewne Cię zainteresuje.

.

Czy polecam Ci tą książkę?

Oczywiście, że tak bo idea jest szczytna i wszyscy powinniśmy troszczyć się o nasze, wspólne środowisko. Może nie mamy wpływu na wszystko co się dzieje, szczególnie na różne, nie zawsze dobre posunięcia, które płyną gdzieś tam „z góry”. Ale o nasze „małe ojczyzny”, czyli nasze własne ogrody, jak najbardziej możemy się zatroszczyć. W końcu w dużej mierze nasze otoczenie składa się z takich właśnie małych ogrodów, czyli drobnych puzzli, które składają się na jedną, dużą całość.

Ja, jak wspomniałem na wstępnie, nie mam szczególnie dużo czasu na czytanie. Znacznie więcej poświęcam go na pisanie, jak chociażby tego postu, który właśnie kończysz czytać. A zatem czuję się częściowo usprawiedliwiony. Ty natomiast nie szukaj wymówek. Sięgnij po książkę i spróbuj wdrożyć zasady idei zero waste we własnym ogrodzie. Ja, będąc już po lekturze, zdecydowanie wiem już, które obszary powinienem poprawić.

Mogę Cię tylko zapewnić, że książka porusza tak różne i szczegółowe wątki, że z pewnością wielu z nich nawet nie jesteś świadomy. Stąd tym bardziej chyba warto pracować nad nimi, a tym samym nad środowiskiem i samym sobą. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *